Kiedy siostra mojego męża Jędrka, Zuzia miała chrzest, rodzice zwrócili się bezpośrednio do mnie, pytając jaki prezent dać jej na tę okazję. Okazało się, że moja mama chciała kupić wisiorek, a mama Jędrka postanowiła podarować złote kolczyki. Do niedawna moja teściowa nawet nie wspomniała o prezentach. Spokojnie leżały w pudełku, czekając na swój czas, podobnie jak wisiorek od mojej mamy. Uważam, że ze względów bezpieczeństwa nie zawiesiłabym niczego na szyi tak małego dziecka.
To samo dotyczy przekłuwania uszu. Kiedyś to się robiło małym dzieciom. Obecnie wszystko powinno dziać się wtedy, kiedy dziecko tego zechce.
Ale około tygodnia temu moja teściowa zaczęła dawać do zrozumienia, że czas przekłuć Zuzi uszy.
Mówiła, że to odpowiedni czas, tym bardziej, że miała dostać kolczyki.
Wyjaśniłam, że bardzo podoba mi się ten prezent i jak tylko Zuzia dorośnie do odpowiedniego wieku, w którym sama będzie chciała je nosić, przeprowadzimy ten zabieg.
Po raz pierwszy w życiu zobaczyłam urażoną teściową.
Gdybym wiedziała, że kolczyki zostaną w pudełku przez kolejne trzy lata, nie kupiłabym ich – powiedziała.
I nie wiem jak sobie z tym poradzić. Kocham mamę Jędrka tak jak zawsze kochałam moich rodziców. Ale ta sytuacja mnie zaskoczyła.
Czy ktoś może mi poradzić, co powinnam zrobić w takiej sytuacji?
Jak zachować dobre relacje z rodzicami męża, nie przekłuwając uszu dziecka w tak młodym wieku?







