Tego dnia Natalia wróciła z treningu jazdy konnej we łzach:
– Tato, nikt nie potrzebuje Dolara. Jest stary i słaby, więc za trzy dni zostanie wysłany do przetwórni mięsa.
– A aukcja?
– Trener powiedział, że wszyscy odmówili wzięcia w niej udziału i nic się nie da zrobić. Kupmy go! Proszę, proszę, proszę! Jest tak przywiązany do mnie, tak dostojny. On nie nadaje się na mięso, nigdy sobie tego nie wybaczę, przenigdy!
– Natalia, ale gdzie on będzie mieszkał?
– Na razie w klubie jeździeckim, a potem coś wymyślimy. Zabierzemy go do nas.
– Mamy tylko mały wiejski dom. A koń to nie pies, potrzebuje zupełnie innej opieki. To kosztowna przyjemność, córko. Musimy skonsultować się z mamą i dziadkiem. Zdecydujemy, gdy oni się wypowiedzą.
A Wy co byście powiedzieli swojej 14-letniej córce, która zamierzała uratować konia?
– Chcesz byśmy kupili dla Ciebie konia? – mama nawet nie zrozumiała od razu, że dziewczyna mówi poważnie. – Natalia, jaki koń? Co my z nim zrobimy? Czym wykarmimy? Kto będzie nim się zajmował? Jesteś normalna?
– Mamo, no może nie kupimy dla siebie, ale po prostu nie pozwolimy go zabrać do przetwórni. Poszukamy dla niego właścicieli.
– Czy wiesz w ogóle, ile koni jest teraz we wsi? Jeden na całą okolicę i to wystarczy!
– Rozumiem, jak to wszystko wygląda. Po prostu chodźcie najpierw go poznać, a potem zdecydujemy, czy możemy go uratować, czy nie.
Kiedyś rodzice Natalii zabrali ją na krótką przejażdżkę konną. Dziewczynie bardzo spodobało się to zajęcie i tej samej jesieni rodzice podarowali jej prezent urodzinowy w postaci karnetu do klubu jeździeckiego. Pierwszy koń Natalii był żwawy i kapryśny, ale uczennica nie poddała się, nie opuściła żadnego treningu. Kiedy kilka miesięcy później w klubie pojawił się Dolar i od razu znaleźli wspólny język.
Trener dostał konia od Cyganów. Pożyczył komuś pieniądze i obiecał czekać na zwrot, ile trzeba. Nagle zmienił jednak zdanie i zaczął prosić o zwrot pieniędzy natychmiast. Cyganie próbowali znaleźć chętnych do zakupu zwierzęcia, ale 12-letni Dolar nie był zdrowy, więc potencjalni kupcy nie byli nim zainteresowani. W ten sposób, zamiast pieniędzy, trener otrzymał zwrot pieniędzy w żywym stworzeniu.
Matka Natalii widziała konia tylko na zdjęciu, to ojciec woził córkę na treningi. W dniu, w którym poszli do klubu z całą rodziną na spotkanie z Dolarem, kobieta była pewna, że będzie w stanie odmówić córce. Kiedy zobaczyła, jak koń patrzy na dziewczynę i jak Natalia łagodnieje obok niego, wzruszyła się.
Rodzina zapłaciła nieco ponad tysiąc złotych za jego wolność. Trzy miesiące później Dolar przeniósł się do odnowionej stodoły. Natalia spędzała wszystkie weekendy i dni powszednie na aktywności ze zwierzęciem, ale głównie to jej ojciec i dziadek opiekowali się koniem. Dolarem szybko przyzwyczaił się do życia na wsi. Nie siedział bezczynnie, w sezonie pomagał przy orce i w lżejszych pracach.
***
Kiedy dziewczyna pojawiła się w artykule w gazecie, wiele osób było bardzo sceptycznych co do tego, jak długo koń będzie jeszcze żył. Jednak mylili się.
Za kilka lat znów przyjechali dziennikarze. Natalia wraz z rodziną postanowiła zająć się agroturystyką – zwłaszcza, że koń był przyjazny, wyszkolony, a jazda na nim to była przyjemność. Ojciec Natalii odpowiedział na ich pytanie:
– Wcale nie żałujemy. Dolar to najlepsze, co mogło nas spotkać.







