No to idź, idź do swojej Halinki. Pozwól jej prać i gotować dla Ciebie! Jeśli matka nie zasługuje nawet na żaden prezent, to trudno. To są twoje podziękowania, synu? – płakała Krystyna.
Pierwsza wypłata stała się powodem do scysji w domu Stefana i jego matki Krystyny. – Mamo! Zaczynasz od nowa? Już wystarczy! Wszystko Ci zostawiłem – powiedział Stefan i drzwi się za nim zatrzasnęły.
Krystyna otarła łzy, podniosła słuchawkę i wybrała numer przyjaciółki.
– Cześć, Mario. Jak się masz? Jest mi bardzo smutno?. Mój syn mnie zdradził – wyszeptała Krystyna do słuchawki. Po chwili zaczęła szlochać.
– Wyobrażasz sobie, że Stefan znalazł pracę. Dostał pierwszą pensję i wszystkie pieniądze wydał na Halinę… O mamie nawet nie pomyślał. Jest mi bardzo smutno. Czy mogłabyś do mnie przyjść? – nie przestawał szlochać Krystyna.
Dziesięć minut później w drzwiach stanęła jej przyjaciółka Maria, która mieszkała w sąsiednim domu.
– No, powiedz mi, co tu się stało? – zaczęła Maria.
– Wiesz co, kupił Halinie, swojej dziewczynie, złotą bransoletkę, wyobrażasz sobie? A dla mnie… nic. Nawet nie przyniósł czekoladek – opowiadała Krystyna. – Oto jego podziękowania za wszystko, co zrobiłam! Nie spałam w nocy, gdy był mały, w dzień pracowałam, aby synowi dobrze się żyło. Wiele razy nie kupiłam nic dla siebie, wszystkie pieniądze przeznaczając na niego.
Stefan postanowił znaleźć pracę, aby nie siedzieć w domu. Cóż, myślałam, że teraz odnajdzie się w roli żywiciela rodziny. A on wydał wszystkie pieniądze na bransoletkę dla tej dziewczyny! Czy to w ogóle normalne, co o tym sądzisz? – zapytała przyjaciółkę Krystyna.
– Krysiu, musisz rozumieć, dziewczyna jest teraz dla niego wszystkim. Kiedy ktoś jest zakochany, nie potrzebuje nikogo innego. Może jej to obiecał, a może postanowił się tak popisać, żeby zobaczyła, jaki jest hojny – starała się wytłumaczyć przyjaciółka. – W końcu wiesz, jakie teraz są dziewczyny. Ważne są dla nich prezenty – kontynuowała.
– Niewdzięczny syn, ja tak o nim myślę. Zobaczymy, jak zachowa się ta Halina, jak mnie odwiedzi. Widziałam ją kilka razy, jest trochę zarozumiała. Nie przypadła mi do gustu, ale nie powiedziałem ani słowa Stefanowi – skwitowała Krystyna.
Minęło pół roku.
– Mamo, dostałem taką wiadomość… Halinę widziano z chłopakiem w drogim samochodzie. Więc czy ona będzie czekać na mnie, aż wrócę z wojska? Wyobrażasz sobie? Dzwonię do niej, kiedy tylko mam czas wolny, piszę, ale ona nawet nie chce rozmawiać. Co powinienem zrobić? – zwierzył się mamie Stefan.
– Och, synu, mi też mówiono, że ona wychodzi z jedną osobą, potem z drugą… Nie chciałam ci tego mówić, ale rozumiem, że jesteś zdenerwowany. Odejdź od niej, z czasem zapomnisz. I zabierz swoją bransoletkę później, nie zostawiaj jej niczego! – doradzała przejęta Krystyna
– Mamo, nie możesz tak mówić, to był mój prezent, od serca – wzburzył się Stefan.
– Och, synu. Ile jeszcze takich Halinek będziesz mieć? A matka jest sama. Więc posłuchaj mnie, dobrze Ci radzę, chcę dla Ciebie dobrze – Krystyna była nieugięta.
– Synu, ależ Ty schudłeś! No nic, szybko cię utuczę! To wszystko przez to wojsko, to armia tak Cię wykończyła – rozpaczała Krystyna po powrocie Stefana z wojska. – Mąż cioci Marioli czeka na ciebie w garażu, powiedział, wszystkiego cię nauczy. Wynagrodzenie będzie później dobre, jeśli nauczysz się dobrze fachu – mówiła z uśmiechem.
– OK, mamo, pojadę do niego z przyjemnością, ale najpierw daj mi jeść? Bardzo brakowało mi Twojego pysznego barszczu i ciasta – uśmiechnął się Stefan.
Po jakimś czasie Stefan zupełnie zaskoczył matkę. – Mamo, trzymaj, to dla ciebie! Dla mnie już jesteś piękna, a teraz będziesz jeszcze piękniejsza! Wziąłem pierwszą pensję i kupiłem ci kolczyki ze szmaragdami, pasującymi do koloru twoich oczu! – krzyczał od progu uradowany Stefan.
– Och, co za piękność! Dziękuję, synu! A ja myślałam, że jesteś niewdzięczny… Zaraz je założę… Czekaj, już idę – rzuciła Krystyna, biegnąc do sąsiedniego pokoju. Poszukała czegoś w pudełku i wyjęła złotą bransoletkę. – Zobacz, jak dobrze wygląda, jakby był zestawem – dodała zachwycona.
– Mamo… Co to za bransoletka? Czy to ta, którą wtedy dałem Halinie? Skąd to masz? – zapytał zdziwiony Stefan.
– Jak to skąd? Poszłam jej to odebrać! Nie wystarczyło jej, że Cię zdradzała? Niech jej nowi panowie dadzą prezenty, jeśli Ty byłeś dla niej niewystarczający. A ta bransoletka jest prawnie moja! Musiała mi to oddać! Na początku nie chciała dać, ale odebrałam jej – opowiadała z wypiekami na twarzy Krystyna.
– Cóż Ty mamo opowiadasz, co to za historia? – nie mógł nadziwić się Stefan.
– Śmiej się, śmiej, synu! Będziesz mieć własne dzieci, zrozumiesz, jak trudno jest je wychowywać! Pójdę i pochwalę się Marysi, jaki dobry jest mój syn, jak bardzo uszczęśliwił swoją matkę! – rzuciła, zakładając płaszcz Krystyna.
– Witaj, Marysiu, nie masz pojęcia, co dał mi mój syn. Wreszcie przypomniałam sobie o mamie! Jednak wychowałam dobrego syna. Chodź i zobacz! – wołała Krystyna.
Rodzice często oczekują od swoich dzieci wdzięczności. Niektórym wystarczą słowa, a innym zależy na prezentach. Argument – Ja cię wychowałem, teraz ty mi pomóż… – nie powtarzajcie tego swoim dzieciom.







