Mamo, przyszłaś po mnie ? – zapytał Elizę chłopiec z domu dziecka

Wszystko zostało ustalone dawno temu, ale właśnie teraz, gdy Eliza szła do sierocińca aby zabrać dziecko, nagle poczuła niepokój i chęć wycofania się. To było boleśnie przerażające. Strasznie jest chcieć się cofnąć przed krokiem, do którego sama – czasami nawet nieświadomie – dążyła przez te wszystkie długie lata.

W myślach Eliza wyraźnie widziała to dziecko, które ma stać się jej cząstką, jej życiem i jego kontynuacją. Dziewczynka – mała blondynka. Na samą myśl Eliza aż zadrżała. Kobieta ze słodkim niepokojem czekała na moment, kiedy dziecięce dłonie owiną jej szyję – wyobrażała sobie, jak na chwilę wręcz umrze, aby później mogły żyć razem…

Eliza szła od dawna znaną jej ulicą, a jej myśli po raz kolejny przeniosły się w przeszłość.

Pewnego dnia lekarka patrząc na nią z litością, powiedziała:

– Niestety, nie będzie mogła Pani mieć już dzieci…

Przez długi czas chorowała, potem zaczęła pracę w fabryce i zamieszkała w ciasnym, zatłoczonym hotelu robotniczym. Stopniowo przyzwyczaiła się do samotnego życia. Czuła, jakby była z lodu, jakby wewnątrz niej wszystko zamarzło.

Ostrożnie przekraczała normy na swojej maszynie rewolwerowej, za co wszyscy ją szanowali, doceniali, ale unikali, uważając ją za nieludzką.

Kierownik jej zmiany, Włodek Pieczyński był chyba dla niej najmilszy. Dowiedziała się, że to za jego wstawiennictwem dostała pokój jednoosobowy w hotelu robotniczym, chociaż wcale go o to nie prosiła. Ktoś wtedy się sprzeciwił, mówiąc, że jest samotna, bez rodziny, więc może poczekać, jednak kierownik odpowiadał, że jest sumienną pracownicą i że Eliza po prostu na to zasługuje.

Jej pokój znajdował się w wielkim hotelu, na którego korytarzu dzieci zawsze krzyczały, piszczały i ryczały, gdzie trzeba było walczyć o to, by dostać się do łazienki. Mimo to był to dla kobiety raj, ponieważ mogła zamknąć się w swoim małym lokum, położyć na łóżku i –  zamykając oczy – wspominać, wspominać, wspominać…

Powoli się “ rozmrażała “. Przestała odmawiać, gdy zapraszano ją do klubu lub kina. Chodziła do kosmetyczki na manicure i do fryzjera. Podobała się sama sobie, myśląc o tym gdy patrzyła na siebie w lustrze wiszącym na korytarzu hotelu robotniczego. 

W jej życiu pojawiła się osoba, która wydawała się bardziej szczera i uczciwa niż inni. Pracował w tym samym zakładzie pracy, tyle, że na odlewni. Był spokojny, niektórzy nawet uważali, że z spaokojny. Kiedy wyjechał na północ, aby zarabiać pieniądze, nie była zdenerwowana, ponieważ wyjechał, ale obiecywał pisać i dzwonić. Okazało się jednak, że nie zamierzał tego robić i rozpoczęła znów samotne życie. Powiesiła nad łóżkiem powiększony portret Edwarda, a obok swoje zdjęcie w uszance.

Teraz jest już po czterdziestce. Zabrać dziecko na wychowanie – czy nie jest za późno ? Dyrektorka domu dziecka powiedziała jej wprost: ” Aby wychować córkę, będzie Pani musiała poświęcić co najmniej piętnaście lat. Czy da Pani radę ? “. Da radę. Obiecano jej także kawalerkę. Wspólnie będzie im łatwiej żyć… 

Szła ulicą, a pod jej stopami słychać było śnieg. Eliza dotknęła klamkę wysokich drzwi domu dziecka. Dyrektor Wanda Chudkiewicz, wysoka kobieta w eleganckim garniturze powitała ją w swoim biurze.

– Dobrze to Pani przemyślała ? – Patrzyła zimno w oczy Heleny. Co robić, ludzie przychodzą adoptować dzieci, a dyrektorka nie ma prawa popełnić błędu, Eliza to rozumiała. Patrząc prosto w oczy Wandzie, Eliza niespodziewanie odpowiedziała:

– Jestem sumiennym pracownikiem – nieśmiało… zaczęła mówić.

– Chodźmy – powiedziała cieplejszym już głosem Wanda – Chciałaś dziewczynkę ? Będzie musiał Pani wybrać… tylko to nie jest takie proste…

Za drzwiami sali zabaw rozległ się potężny krzyk, ledwo co Helena i dyrektorka zdołały wejść do pokoju. Z gromady maluchów tarzających się po podłodze wyskoczył rozczochrany, pełen piegów chłopiec i podbiegł w ich stronę, a potem chwycił Elizę za rękę i krzyknął:

Mamo, przyszłaś po mnie ?

Chłopiec mocno się jej uczepił, a wszystkie pozostałe dzieci cicho gromadząc w kącie, czekając na reakcję. Eliza spojrzała ze strachem na Wandę. Co robić ? W końcu chce mieć córeczkę, najlepiej małą blondynkę, jednak nagle pojawił się ten piegowaty chłopczyk. Nie, Nie, Nie !

– Chodź mamo – Chłopak niecierpliwie pociągnął ją za rękę.

– Nie… Nie, przyjdę innym razem – Eliza trochę uwolniła rękę i wybiegła z sali zabaw.

– Mówiłam Pani, to nie jest łatwe – powiedziała zamyślona dyrektorka sierocińca – Proszę przyjść za dwa, trzy dni, chłopiec może zapomni bo  i tak już długo czeka. Wielu jego kolegów znalazło już nowe rodziny, a jego wciąż nikt nie chce, dlatego się Pani tak uczepił.

Następnego dnia wszystko kotłowało się w Elizie. Nie opuszczało jej wrażenie, że zrobiła coś złego. Przed jej oczami stał rozczochrany, piegowaty chłopiec.

Po skończonej zmianie w pracy Eliza szła do gabinetu dyrekcji. Już w recepcji zza uchylonych drzwi usłyszała basowy głos Włodka Pieczyńskiego i czyjś bardzo znajomy, piskliwy głos. Dowiedziała się, że: dziecko chce wziąć z sierocińca tylko po to, żeby mieszkanie dostać, a są bardziej zasłużone osoby, które  zasługują na mieszkanie, jak na przykład piszcząca kontrolerka produkcji, która próbowała wzbudzić w mężczyźnie jakieś negatywne emocje do Elizy…

Eliza nie słyszała, co odpowiedział jej Włodek – zakrywając dłonią rozchylone w rozpaczy usta, szybko wyszła z zakładu.

Dwa dni później znów poszła do domu dziecka. Tym razem nie zdążyłam nawet wejść do gabinetu dyrektorki, kiedy z sali zabaw wyrwała się wataha dzieciaków z krzykiem:

– Staszku – Piegusku, mama przyszła po Ciebie !

I piegowaty chłopiec już wisiał na jej ramieniu.

Z gabinetu wyszła Wanda, a Eliza uśmiechnęła się zmieszana:

– To chyba przeznaczenie.

Do domu wróciła ze Staszkiem – Pieguskiem. Eliza poczuła ciepło jego mocnej dłoni, a on trzymał ją wytrwale, jakby bojąc się ją zgubić i mówił:

– Ty pracujesz w fabryce ? A mam rodzeństwo ? Cóż, skoro nie, to będziemy żyć we dwoje… Dorosnę, nauczę się wszystkiego. Wtedy odejdziesz z pracy, a ja cię będę utrzymywał…

Kiedy podchodzili do domu, Eliza aż się wzdrygnęła, ponieważ przypomniała sobie, że na łóżku rozłożyła sukienkę, dziewczęce buciki oraz posadziła dużą lalkę. Eliza zatrzymała się na chwilę, po czym zdecydowanie ruszyła w stronę wejścia.

– Zostaniesz na chwilę u sąsiadki, a ja pójdę do sklepu, rozumiesz ?

– Pójdę z Tobą – zmartwił się Stasiu.

Objęła go:

– Zostaniesz, dobrze ?

Eliza wróciła godzinę później obładowana zakupami. Chłopiec podbiegł do niej, jakby wróciła nie ze sklepu, ale z dalekiej podróży. Wkrótce siedzieli przy stole ze Staszkiem – pieguskiem, a on z podnieceniem jadł kotlety, jabłka, ciasto – wszystko, co nawinęło mu się pod rękę.

Kobieta postanowiła, że Staszek będzie spał na łóżku, a ona póki co ulokuje się na kanapie. Włodek obiecał załatwić jej przedszkole, chociaż oczywiście nie od razu. Tymczasem Natalia, jej emerytowana sąsiadka, zaopiekuje się Staszkiem, gdy Eliza będzie w pracy.

– To tatuś ? – zapytał Staszek, patrząc na portret Edward.

Eliza skinęła głową i pogłaskała go po jego płomiennych włosach.

– Teraz idź się myć i do spania – powiedziała.

Chłopiec posłusznie wstał, a ona zaprowadziła go do łazienki.

– Mamo, a teraz będziemy razem cały czas ? – zapytał, kładąc się do łóżka  – Bo wiesz – dodał szeptem – raz wzięli jedną dziewczynkę, a potem ona wróciła do domu dziecka. Nie oddasz mnie ?

– Nie, nie, śpij.

Staszek usadowił się wygodnie i wkrótce już zasypiał. Pociągnął nosem, jego policzki zaróżowiły się, a Eliza nagle pomyślała, że wygląda jak Edward. Prawdopodobnie w dzieciństwie Edward był również taki piegowaty z rudymi włosami na głowie.

Wyszła na korytarz. Wybrała numer telefonu do Włodka. Słysząc znajomy bas, spieszyła się, by wyznać wszystko, co chciała:

– Mieszkania nie muszę teraz mieć… Tak, tak, dobrze to przemyślałam…

Na palcach wróciła do pokoju. Przez zasłonę w oknie przebiegały odbicia światła nocnych autobusów. Będzie miał zupełnie inne życie. Nauczy go tej prostej mądrości, którą sama zrozumiała, nauczy odróżniać dobro od zła, nauczy nie bać się “ nocnych cieni “.

Staszek – Piegusek spał na łóżku i spał tak mocno, jakby od zawsze tutaj był.

Zapraszamy do obejrzenia filmu

Oceń artykuł
Newskey24
Mamo, przyszłaś po mnie ? – zapytał Elizę chłopiec z domu dziecka