Matka ledwo potrafiła to powiedzieć, a Wiktor usiadł i spojrzał na nią ze zdziwieniem. Nie, jej wiadomość nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Był zaskoczony reakcją matki.

Rodzice rozmawiali, a gdy chłopiec podchodził do nich, matka nagle się rumieniła, a ojciec zmieniał temat na coś innego. Coś się działo, ale Wiktor nie rozumiał, co. Chłopiec o szarych oczach, fan piłki nożnej i podwórkowych gier, był bardzo wrażliwy. Miał zaledwie jedenaście lat, ale rozwijał się bardzo szybko. To była zasługa jego babci.

Dla Hanny, babci Wiktora, najważniejsze nie było to, jak był ubrany, czy dostał dwójki w szkole, czy chodził na zajęcia i czy nie zapomniał jeść po szkole. Tak, na to też zwracała uwagę, ale ważniejsze było dla niej zaszczepienie wnukowi skłonności do czytania. Jej zdaniem dobra literatura i dobre relacje rodzinne mogły wychować jego osobę na wrażliwą i życzliwą.

Jego babcia czytała mu wiele książek, nawet gdy nauczył się już sam czytać. Opowiedziała mu wiele historii. Wspólnie omawiali fabuły książek, cechy życia i relacje bohaterów. Ojciec Wiktora uważał, że chłopiec nie musi czytać tylu książek. Często kłócił się ze swoją teściową, ale ona była w stanie go przekonać, że książki przyniosą korzyść jego synowi. Twierdziła, że gdy Wiktor dorośnie i zdecyduje się na własną ścieżkę, książki pomogą mu to zrobić znacznie szybciej.

Chłopiec bardzo kochał swoją babcię, powierzał jej wszystkie swoje sekrety. A teraz, kiedy poczuł, że rodzice coś przed nim ukrywają, próbował się do niej zwrócić. Wyobraźnia chłopca rysowała coś niesamowitego, więc nie potrafił sobie z tym wszystkim poradzić. 

Wiktorowi przyszło do głowy wiele dziwnych domysłów. Jego bogata wyobraźnia, wspomnienia różnych historii z książek przygodowych, które czytali z babcią, zamieniały w tajemnicę każde słowo rodziców. Wydawało mu się, że jego rodzice mówili jakimś zaszyfrowanym językiem.

A rodzice zauważyli, że z ich synem było wyraźnie coś nie tak. Zaczęli jeździć z nim do specjalistów, ale nic nie pomogło, bo rodzice nadal coś ukrywali. Wiktor wciąż się martwił, a rodzice coraz częściej dyskutowali, kiedy powiedzieć synowi prawdę. Kiedy wyjawić tajemnicę, która dręczyła ich od lat.

Pewnego weekendu mieli trudną rozmowę przy śniadaniu. Babci wtedy nie było – miała ważny powód, by wyjechać. Rada rodzinna zdecydowała, że ​​tak będzie najlepiej.

– Wiktor –  jego matka rozpoczęła trudną rozmowę. – Powinniśmy Ci powiedzieć dawno temu…

Głos matki drżał, ale kontynuowała.

Adoptowaliśmy Cię. Byłeś bardzo mały, bezradny. Zobaczyliśmy Cię w domu dziecka i od razu się zakochaliśmy.

Wiktor był bardzo zaskoczony, bo myślał, że usłyszy coś innego. Myślał, że mama lub tata byli chorzy lub coś było nie tak z babcią.

– Czyli jesteście zdrowi? – spytał z nadzieją w głosie. – Mówili mi o tym chłopcy w pierwszej klasie. Nauczyciel powiedział, żeby nie byli zazdrośni – a potem szczerze się uśmiechnął. 

 – Jeśli wszystko jest w porządku i wszyscy jesteśmy zdrowi, czy mogę iść z chłopakami na piłkę nożną? –  założył w biegu buty,

Tak, Wiktor wiedział o wszystkim od dawna, ale nie uważał tego za coś bardzo ważnego. Ma teraz trzydzieści pięć lat i wciąż codziennie dzwoni do rodziców, pomaga i tęskni za babcią. Ma też dwójkę adoptowanych dzieci i trójkę własnych.

– Los dał mi szczęście posiadania prawdziwych rodziców, nigdy nie będę w stanie im podziękować, ale mogę dzielić się tym szczęściem z tymi, którzy tego potrzebują.

Zapraszamy do obejrzenia filmu

 

Oceń artykuł
Twoja Strona
Matka ledwo potrafiła to powiedzieć, a Wiktor usiadł i spojrzał na nią ze zdziwieniem. Nie, jej wiadomość nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Był zaskoczony reakcją matki.