Moja przyjaciółka Dominika zamieszkała w Katowicach. Ona i jej mąż zdecydowali, że będzie to dla nich najłatwiejsze. Mężczyzna miał córkę z pierwszego małżeństwa i pomagał jej. To nigdy nie przeszkadzało kobiecie.
Innym faktem, który jej przeszkadzał, był jego brat. Kiedy małżeństwo kupiło mieszkanie w dużym mieście, zadzwoniła do nich teściowa, która potrzebowała pieniędzy na leczenie. Wojtek bez wahania dał swojej matce to, czego potrzebowała. To było bardzo dziwne, nikt z nich nawet nie zapytał, co dolegało tej kobiecie, jak to się stało i jakie leczenie przepisał lekarz. O ile w ogóle udała się do lekarza.
Dominika, szczerze mówiąc, nie miała czasu, aby dowiedzieć się, co dolegało jej teściowej i skąd się wzięła w takim stanie. Ich dom był w remoncie, a oni mieli bardzo mało czasu. W rezultacie po zakończeniu remontu dowiedziała się od męża, że jego matka co tydzień prosiła syna o pieniądze na jej leczenie i że nie została jeszcze wyleczona.
W rezultacie Dominika nie zastanawiała się długo i zadzwoniła do kliniki, w której zarejestrowana była jej teściowa. Okazało się, że była tam po raz ostatni pół roku temu, a jej ostatnie badania wykazały, że jest zdrowsza niż oni wszyscy razem wzięci.
Kobieta natychmiast powiedziała mężowi o tym, czego się dowiedziała. W rezultacie stał już tam z telefonem i próbował dowiedzieć się, dlaczego jego matka poprosiła go o tak dużą sumę pieniędzy. Jak się okazało, jej najmłodszy syn, który ma 35 lat, był uzależniony od hazardu – przegrywał wszystkie pieniądze przesłane przez brata, a czasami wygrywał, ale nie była to nawet jedna czwarta tego, co przegrał.
Rodzina była w rozsypce. Nie chodziło o to, że syn przestał wysyłać pieniądze matce, po prostu zaczął wysyłać mniej. Brat z czasem zaczął pracować jako ochroniarz w supermarkecie. Tak to już jest – czasami rodzina może cię oszukać i pociągnąć w dół dla własnych interesów.







