Mój brat bez konsultacji ze mną przekazał swojej córce wszystkie nasze pieniądze, aby mogła kupić dom. Uzgodnili, że kiedy Jarek wróci z Włoch również zamieszka w tym domu. Już na początku nie byłam z tego pomysłu zadowolona. Byłam przekonana, że mój brat popełnia błąd. Już raz zostawił mieszkanie swojej córce, kiedy wyjechał. Teraz kiedy Jarek wraca do domu, jego córka nie jest z tego wcale zadowolona. Mówi, że mają dwoje małych dzieci i trudno będzie jej ojcu mieszkać z nimi.
Mój brat jest bardzo życzliwą osobą, którą wszyscy wykorzystują i bardzo mi go żal.
Sama jestem na emigracji, przebywam we Włoszech od 20 lat. 12 lat temu ściągnęłam tutaj również mojego brata. Przechodził przez trudny okres gdy żona go zostawiła, a on został praktycznie bez niczego.
Jarek mieszkał u rodziców swojej żony. Zbudowali ogromny dom, wszystko za pieniądze mojego brata. Ale kiedy żona go opuściła, bo znalazła innego mężczyznę, nie dostał niczego, ponieważ wszystko było zapisane na rodziców jego żony.
Zaproponowałam mojemu bratu, żeby pojechał do Włoch i z czasem zarobił pieniądze na własne mieszkanie.
Jarek szybko znalazł pracę, pracował na budowie i zaczął dobrze zarabiać.
Radziłam mu, żeby oszczędzał pieniądze i żeby ich nie wydawał, bo widziałam, jak zawsze starał się pomagać swojej córce.
Cztery lata temu moja siostrzenica wyszła za mąż. Początkowo mieszkała ze swoją matką, ale potem między nie wkradł się konflikt i córka zaczęła dzwonić do ojca we Włoszech i skarżyć się na matkę.
W efekcie mój brat bez konsultacji ze mną, przekazał wszystkie pieniądze swojej córce, żeby mogła kupić dom.
Zgodzili się, że Jarek będzie mieszkał w tym domu, gdy tylko wróci z Włoch.
Od samego początku nie podobał mi się ten pomysł, byłam przekonana, że mój brat popełnił błąd. Teraz Jarek ma problemy zdrowotne i postanowił wrócić do domu. Zadzwonił do córki i powiedział jej, że przyjeżdża.
Ona wcale się z tego nie ucieszyła, mówiąc, że mają dwoje małych dzieci w domu i będzie jej trudno mieszkać z ojcem.
Moja siostrzenica sugeruje, żeby jej ojciec pozostał we Włoszech jeszcze przez 3-4 lata, żeby zarobić wystarczająco dużo pieniędzy na jednopokojowe mieszkanie dla siebie.
Patrzę na mojego brata i czuję do niego tak wielkie współczucie, że słowami nie da się tego wyrazić. Boję się, że on się zapracuje na śmierć.







