Mój brat zaczął uważać się za wielkiego artystę i rzucił pracę kelnera. Jego żona była w tym czasie na urlopie macierzyńskim, jednak to tylko nasza rodzina cierpiała z powodu tego wszystkiego.
– Znajdę głupca, który wbił mojemu bratu do głowy w szkole, że ma talent do malowania, i zabiję go! Może on ma talent, ale jest on ukryty na niedostępnej głębokości. Zamiast tego, jego pewność siebie i poczucie własnej wartości po prostu z niego wychodzą…
Kiedy mój brat powiedział mi o swoim talencie, moi rodzice postanowili wysłać go na zajęcia plastyczne. Już po kilku zajęciach brat zdecydował, że wszystko wie i przestał uczęszczać na zajęcia. Rodzice mieli nadzieję, że zanim skończy szkołę, weźmie się w garść i przestanie rysować, ale to się nie stało.
Postanowił wstąpić do szkoły artystycznej, jednak tam oczywiście nie docenili jego obrazów i wyrzucili go.
– Talent nie zależy od dyplomu! powiedział brat – i dalej malował…
Ale nasz ojciec miał inne zdanie.
– Nie ma trzeciej drogi! – powiedział i odciął bratu fundusze.
.
Pozwolono mieszkać mu w domu, ale nie przyznano mu ani grosza na kieszonkowe. Urażony, nieuznany geniusz opuścił dom rodziców i znalazł pracę jako kelner. W tym samym czasie malował. Znalazł dziewczynę, która zakochała się w nim i w jego talencie.
Zaczął z nią mieszkać i rok później „fan” kupił jego obraz. Stał się jeszcze bardziej dumny i z tego powodu rzucił pracę kelnera i zajął się ponownie malarstwem.
Zarabiającą i utrzymującą osobą w ich rodzinie była jego żona i nawet wtedy była jedyną osobą, która miała pieniądze, dopóki nie poszła na urlop macierzyński. Brat ponownie zaczął pracować w kawiarni, a sześć miesięcy później kupili kolejny jego obraz.
Po raz kolejny rzucił pracę na pół etatu i zanurzył się w świecie kolorów. Ale nie starczało im to na jedzenie.
Nasza mama nie mogła tego znieść, ponieważ jej wnuk tam dorastał, więc poszła do swojego pierworodnego syna aby mu pomóc.
Dziś mój brat ma trójkę dzieci. Jego żona nie pracuje. Brat ciągle maluje i rysuje. W ciągu pięciu lat sprzedał trzy obrazy. W sumie za dwadzieścia siedem tysięcy, jednak to nie w dolarach czy euro. Jak oni żyją? Żyją na koszt mój i moich rodziców. Karmimy ich…







