Kilka miesięcy temu rodzina mojego męża przeżyła tragedię. Jego młodszy brat miał wypadek, w którym zginął. Zostawił dwóch synów i żonę, którzy ciężko to wszystko znieśli.
Nawet po dłuższym czasie mój mąż ciągle odwiedzał dom brata, mimo że wszystkie smutne wydarzenia już minęły. Faktem było, że Hubert zaczął remontować mieszkanie i po wypadku jego żona nie była w stanie dokończyć tego sama. Ja oczywiście nic nie powiedziałam, rozumiałam, jaki to smutek stracić żywiciela rodziny, więc milczałam.
Ale wkrótce zaczęłam zauważać, jak Daniel, gdy tylko coś się wydarzyło, natychmiast biegł do wdowy, aby coś naprawić, podczas gdy ja dzwoniłam do hydraulika, gdy mieliśmy problemy w domu. Nie mogłam nic powiedzieć mężowi, nie miał czasu dla własnej rodziny. Może przesadzałam, ale dlaczego tak się spieszył, by pomóc swojej szwagierce, a nie żonie? Próbowałam rozmawiać z Danielem, ale nic to nie dało. Zapewniał mnie, że to jego rodzina i musiał im pomóc, bo potrzebowali silnego, męskiego ramienia.
Nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie chciał zauważyć, że jego rodzina również potrzebowała męża i ojca? Tak rzadko bywał w domu, że nasze córki prawie zapominały twarz swojego taty. Najstarsza Kornelia ciągle pytała, gdzie był i dlaczego nie przyjeżdżał. Widywaliśmy go w weekendy, a potem bardzo rzadko, zaledwie kilka godzin w ciągu dnia. Nie wiem, jak długo to jeszcze potrwa, ale nie chcę tak żyć. Zaczynam poważnie myśleć nad rozwodem i zastanawiam się, czy mąż przypadkiem nie zakochał się w żonie swojego brata, bo stała się dla niego ważniejsza niż ja.







