Ożeniłam się rok temu. Dzięki Bogu żyliśmy spokojnie i nigdy się poważnie nie kłóciliśmy. Pewnego dnia postanowiliśmy pojechać nad morze, aby nieco się zrelaksować.
Obejrzeliśmy pokoje hotelowe i zdaliśmy sobie sprawę, że nie mogliśmy sobie na to pozwolić, bo nie mieliśmy wystarczająco pieniędzy. Jakiś czas temu mój mąż został zwolniony i było nam dość ciężko, kiedy jako jedyna pracowałam. Zdecydowaliśmy, że mimo wszystko, musieliśmy wyjechać na kilkudniowe wakacje i odpocząć od życia codziennego. Oczywiście, byliśmy zmuszeni wynająć najtańsze pokoje.
Chcieliśmy zapłacić za wyjazd ze swoich niewielkich oszczędności, ale nawet to nie było wystarczające. Pewnego dnia mój mąż powiedział, żebym pożyczyła pieniądze od moich rodziców lub koleżanek. Moi rodzice mieli całkowicie inne zdanie na ten temat, ich zdaniem mąż był zobowiązany, aby za wszystko zapłacić. W dodatku również przed ślubem uzgodniliśmy z nimi, że nikt od nikogo nie będzie nic pożyczał, by nie robić później niepotrzebnych kłótni o pieniądze.
Mój mąż zasugerował pożyczkę od swojej matki. Postanowiłam pójść za jego radą i zapytałam teściową. W odpowiedzi usłyszałam, że sama planowała wyjazd nad morze i że jeśli nie miałam wystarczająco pieniędzy, to nie powinnam sobie pozwalać na wakacje.
Skarżyła się znajomym, że byłam żebraczką i siedziałam mężowi na karku. Czułam się źle, bo nie byłam biedna, pracowałam i wydawałam całą pensję na jedzenie i opłacałam media. W rezultacie mężczyzna wziął kredyt, ale później rządał ode mnie, abym mu zwróciła połowę kwoty, którą pożyczył w banku i opłacił nasze wakacje. Nie dość, że nie pracował, ja musiałam za wszystko płacić, to jeszcze wziął pożyczkę bez mojej wiedzy i chciał, bym zwróciła mu część pieniędzy za wyjazd na wakacje, inaczej z niego nici!
To nie było w ogóle normalne. Nie zgodziłam się na wyjazd i kazałam mu się wypchać z tymi pieniędzmi. Byliśmy małżeństwem, dlaczego zachował się w taki sposób? Nigdy nie mieliśmy takich problemu, ale po tym zaczęłam się zastanawiać nad rozwodem.







