Nie poznaję syna, który kiedyś był we wszystkim świetny. Po ślubie zrobił się dupkiem. Wszystkiemu winna jest jego żona. Ona go zniszczyła.
Moje życie osobiste się nie powiodło. Wychowywałam syna samotnie. Rozwiedliśmy się z mężem, gdy syn miał 3 lata. Wszystko robiłam sama. Mąż nie interesował się synem i nie brał udziału w jego wychowaniu. Wychodziłam się ze skóry, żeby synowi niczego nie brakowało. Zabierałam go do teatrów, czytałam mu, często odwiedzałam szkołę, żeby trzymać rękę na pulsie. Dało to bardzo dobre rezultaty. Syn był doskonałym uczniem. Brał udział w olimpiadach. Chodził do klubu sportowego i wykonywał prace domowe. Wyrósł na miłego, dobrze wychowanego młodego mężczyznę.
Wstąpił na uniwersytet i od razu dostał pracę w dobrej firmie. Byłam dumna z mojego syna. Wszyscy wokół niego dawali go za przykład.
Niestety wszystko się zmieniło, kiedy się ożenił. Dziewczyna, która została jego żoną, pracowała z nim. Szybko zaszła w ciążę. Zaraz po ślubie, urodziła drugie dziecko. Syn bardzo się zmienił na przestrzeni lat. Stał się nie do poznania. Rzucił pracę, pił nieustannie, nie zwracał uwagi na rodzinę. Żona nie narzekała, wszystko znosiła w milczeniu. Myślę, że to ona jest wszystkiemu winna.
Nie trzeba było milczeć i robić z mojego syna leniwego pasożyta. Nieszczególnie ją kochał, a ona starała się zrobić wszystko, żeby rozpalić w nim uczucie. Mogła spróbować w jakiś inny sposób zwrócić jego uwagę na rodzinę, zamiast dawać mu swobodę robienia wszystkiego co chciał.
Nie wiem, jak mój syn mógł stać się tak nieodpowiedzialną osobą.
Jak to teraz naprawić? Może rozwód by zadziałał, a może się mylę?
W końcu nie ożenił się pod przymusem. On sam wybrał swoją żonę. Dlaczego więc po ślubie stał się leniwym i nieodpowiedzialnym alkoholikiem? Nie poznaję syna – doskonałego ucznia i wspaniałego syna.







