Nie było mnie w Polsce przez ponad dwa lata. Wróciłam planując odwiedzić syna, który właśnie powitał drugie dziecko, moją wnuczkę Asię. Jednak Olek kazał mi zostać z osobą, której pomogłam kupić mieszkanie we Włoszech.
Mój pierwszy mąż był trudny, a teściowa zawsze mnie winiła.
Pewnego dnia nie wytrzymałam i opuściłam go zabierając syna. Mieszkaliśmy najpierw u rodziców, a potem wynajęliśmy mieszkanie.
Później poznałam Jarosława, z którym miałam córkę Natalię. Jednak moje życie z nim również nie było szczęśliwe. Gdy mój syn był już dorosły zabrałam Natalkę i wyjechałam do pracy za granicę.
Wiele lat później, kiedy urodziła się Olkowi druga córka, chciałam osobiście pogratulować synowi i spędzić czas z wnukami. Zaproponowałam spędzenie z nimi przynajmniej tygodnia, ale niestety nie wytrzymałam dłużej niż jeden dzień.
Syn przywitał mnie na progu drzwi, choć już wcześniej dałam mu do zrozumienia, że mógłby mnie odebrać z dworca. Nie było nic do jedzenia w domu, co było również dziwne, ponieważ wcześniej ostrzegłam ich o moim przyjeździe.
Kasia żona mojego syna była szczęśliwa, dopóki nie dałam jej wszystkich prezentów. Wtedy Olek podszedł do mnie i powiedział, że lepiej byłoby, gdybym poszła do osoby dla której kupiłam mieszkanie.
– Myślę, że Natalka będzie bardziej szczęśliwa, gdy Cię zobaczy. Gdyby ktoś kupił mi taki prezent skakałbym z radości. Ale ja nie jestem takim dzieckiem, które na to zasługuje.
Wybiegłam stamtąd, nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam.
Wróciłam do Włoch i kupiłam mieszkanie, ale tym razem nie dla syna, tylko dla siebie.







