Moja przyjaciółka Agnieszka prowadzi salon kosmetyczny i jest osobą niezwykle hojna oraz mądrą. Często obdarowuje swoje koleżanki upominkami i nigdy nie bierze od nich pieniędzy za usługi w swoim salonie. Chciałam się jej za to odwdzięczyć, więc pomagam jej w opiece nad córkami z pierwszego małżeństwa. Agnieszka rozstała się z pierwszym mężem przez jego przesadną chciwość, która obejmowała nawet podstawowe potrzeby własnych dzieci. Później, jej drugi mąż okazał się tak zazdrosny, że nie dało się tego wytrzymać i również się rozstali. Trzeci natomiast zdradził ją, co szybko zakończyło kolejne małżeństwo. Szybkie rozwody pozwoliły jej jednak zachować mieszkanie i uniknąć dzielenia się nim z kimś innym.
Pomimo licznych prób z jej strony, aby znaleźć mi odpowiedniego partnera, jej napięty grafik sprawiał, że nie było to łatwe zadanie. W końcu jednak poznała mężczyznę na imię miał Jacek, był taksówkarzem, którego spotkała podczas jednej ze swoich podróży po Warszawie. Był przystojny, miał zielone oczy i, mimo początkowych obaw Agnieszki o jego wygląd, szybko znaleźli wspólny język. Po tygodniu przedstawił ją swojej mamie, którą nazywał czule Mama Weronika. Na pierwszy rzut oka była bardzo miła, jednak wkrótce jej nadopiekuńczość zaczęła przybierać na sile.
Chociaż Jacek ma już 34 lata, jego mama ciągle do niego dzwoni, regularnie go odwiedza i często ingeruje w ich związek bez powodu. Pewnego razu zapytała Agnieszkę, czy całują się z Jackiem przed wyjściem do pracy, naciskając, że to niezbędne dla szczęśliwej rodziny. Wtrącała się przy każdej drobnej sprzeczce, co powodowało coraz bardziej niezręczną atmosferę w domu. Czasami potrafiła wracać późno z pracy, aby przygotować kolację, z pretekstem, żeby zostać dłużej i spędzić z nimi wieczór. Jacek był zadowolony, że ma zarówno mamę, jak i partnerkę w kuchni oraz w sypialni, więc nie opuszczał jej ani na krok.
W końcu Agnieszka podjęła decyzję, by zakończyć ten związek, ponieważ nie mogła dłużej znosić duszącej obecności apodyktycznej teściowej.




