Moja rodzina sprawiła mi specyficzny prezent na urodziny, w następnym roku postanowiłam im się za to odwdzięczyć

Moje urodziny były w sierpniu i ludzie często się dziwili, dlaczego tak bardzo lubiłam je obchodzić? Przede wszystkim dlatego, że w tym czasie zjeżdżała się cała rodzina i dawała mi dość specyficzne prezenty.

Przez czterdzieści sześć lat chciałam chociaż raz świętować moje urodziny w restauracji, mieć ładną fryzurę i sukienkę, a przede wszystkim nie stać godzinami za kuchenką. Ale zarówno moja mama, jak i teściowa powtarzały mi, że jesteśmy rodziną i powinniśmy siedzieć w domu i nie wydawać pieniędzy.

Nikogo nie obchodziło, ile wydawałam na stół, bo to nie tylko kiełbasa i chleb, które trzeba było pokroić i wyłożyć. Potrzebne były co najmniej trzy sałatki, dwa rodzaje przystawek na zimno i coś na ciepło z dodatkami. Na deser potrzebne były również lody i owoce, no i nie można zapomnieć o torcie! To też musiałam przygotować własnoręcznie.

Nikt nie brał pod uwagę tego, że wciąż pracowałam na etacie i byłam zmęczona. Ich zdaniem mieszkałam w mieście, gdzie nie było nic do roboty poza leżeniem na kanapie. Nawet tutaj zawsze znajdowało się coś do zrobienia! Planowałam i przygotowywałam przyjęcie dość długoże tak powiem, przez cały rok.

Tak się zastanawiałam, gdzie upchnę z mężem wszystkie prezenty? I w jaki sposób wyjaśnić mojej drogiej rodzinie, co myślałam o ich podarunkach? Poszperałam w Internecie i znalazłam wiele przydatnych przepisów, a co najważniejsze, drinków!

Kiedy nadszedł ten dzień, przywitałam moją kochaną rodzinę z uśmiechem, a mój mąż natychmiast zaproponował degustację.

– Spróbuj, spróbuj! Nie patrz na kolor, jest naprawdę dobre! – zachęcił mężczyzna do wzięcia drinków.

Goście skrzywili się, ale pochwalili napój. Następnie usiedli przy stole, gdzie czekała na nich sałatka z cukinii i sera, lekka sałatka z cukinii, szaszłyki z cukinii i marynowana cukinia.

Goście spojrzeli na siebie, ale nie skomentowali tego i zaczęli jeść. Następnie przyniosłam lasagne z cukinią i paszteciki z cukinii. Mój mąż hojnie obsługiwał gości i powiedział im, żeby nie patrzyli na kolor, bo smak jest po prostu wspaniały.

– Przepraszam, zupełnie zapomniałam czegoś przynieść! – zerwałam się z miejsca i zaraz przyniosłam słoik świeżej cukinii, który położyłam na stole.

Później przyniosłam jeszcze pizzę z cukinii i zupę z klopsikami z cukinii, bo na każdej porządnej imprezie powinno być coś płynnego. Goście mrugali oczami, tak jakby nie dowierzali w to, co widzieli.

– Czy tort też będzie z cukinii? – zażartowała moja mama, a ja poczułam olśnienie.

– Dziękuję, mamo, że mi przypomniałaś! Ciasto z cukinii!

Co chwilę się krzątałam w tą i z powrotem, nosząc coraz to dziwniejsze dania zrobione z mojego ulubionego warzywa. Niedługo później przyniosłam talerz ciasta z cukinii z ziołami.

– A coś słodkiego się dziś znajdzie? – szepnęła moja teściowa.

– Tak, ciasto z dżemem z cukinii nadchodzi, ale ty chyba nic jeszcze nie tknęłaś, więc deser jest jeszcze daleko! – powiedziałam z szerokim uśmiechem.

Goście w ogóle nie spodziewali się takiego przyjęcia. Miałam wrażenie, że patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale ja tylko chciałam, by moje urodziny wraz z rodziną były niezapomniane!

– Dzieci, co się stało? Nie mieliście pieniędzy? Pożyczyłabym wam trochę na wyprawienie przyjęcia – powiedziała moja teściowa.

– Ja też bym coś dała od siebie. Nieładnie jest karmić gości takim jedzeniem… – dodała moja matka.

Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem na ich reakcję, ledwo się przed tym powstrzymywałam. Uznałam, że zemsta będzie słodka i najwidoczniej mi się udało.

– Może przez to w następnym roku bardziej pomyślicie nad tym, co kupić jako prezent urodzinowy. Jesteście sami sobie winni – pokręciłam tylko głową, kiedy zauważyłam zdezorientowane miny gości.

– Co masz na myśli? – zapytała teściowa, nie wiedząc co miałam na myśli.

– Już nikt nie pamięta co się działo w zeszłym roku? Każdy z was przyniósł nam cukinię w torbie, w pudełku i w worku! – przypomniałam każdemu, sama się śmiejąc z tej samej sytuacji.

Chociaż rok temu to nie było takie śmieszne, bo nie miałam co zrobić z tak dużą ilością warzyw. Postanowiłam, że to idealna pora, aby im się odwdzięczyć.

– Uznałam więc, że z przyjemnością oddam wam te cukinie w postaci sałatek, ciast i innych pyszności, a nawet dżemu! Nie martwcie się, każdy z was będzie mógł również zabrać nieco jedzenia do domu.

Goście w milczeniu chrupali dania z cukinii i chwalili je, popijając sokiem z cukinii. W końcu mieliśmy trochę zabawy. Myślę, że wakacje były udane.

Oceń artykuł
Newskey24
Moja rodzina sprawiła mi specyficzny prezent na urodziny, w następnym roku postanowiłam im się za to odwdzięczyć