Zawsze podziwiałam urodę mojej sąsiadki. Ale kiedy wyszła za mąż, od razu postarzała się o 15 lat. Pewnego dnia usłyszałam, jak rozmawia z mamą i wszystko stało się dla mnie jasne.
Ola i ja mieszkałyśmy w tym samym bloku, tylko na różnych piętrach. Spotykałyśmy się codziennie przy wejściu lub w windzie. Kiedy z rodziną przeprowadziliśmy się do tego domu, miałam 17 lat, a ona ponad 30 lat. Wydawała mi się ideałem kobiecości i piękna.
Wkrótce dowiedziałam się, że Ola jest rozwiedziona. Jej córka miała zaledwie 7 lat, kiedy ona zdecydowała się na rozwód z ówczesnym mężem. Dbała o siebie i zawsze wyglądała wspaniale. Była menadżerem w międzynarodowej firmie, w której wszyscy jej podwładni byli mężczyznami.
Życie potoczyło się swoim torem. Jej córka dorosła, wyszła za mąż, a Ola poznała Borysa.
Borys dostał pracę w firmie Oli, gdy ta miała 40 lat. Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. On nigdy nie był żonaty, miał wtedy 42 lata. Historia ich miłości była tak romantyczna, że dyskutował o niej cały zespół. Wkrótce pobrali się.
Borys przeprowadził się do Oli, zaczął wynajmować swoje mieszkanie. Jakiś czas później Ola urodziła córkę. Wszyscy znajomi i przyjaciele zaczęli zauważać, że bardzo się zmieniła. Jakby zapomniała o pięknych ubraniach i nienagannym makijażu. Nosiła tylko długie spódnice, a włosy miała związane w zwykły kok. Najgorsze było to, że na jej twarzy nie było uśmiechu, a siwe włosy zaczęły być mocno widoczne.
Kiedy znajomi pytali, czy wszystko z nią w porządku, czy ma jakieś problemy zdrowotne, odpowiadała, że wszystko w porządku. Twierdziła, że Borys kocha naturalne piękno.
Wszystkich jednak dziwiło, że w ciągu zaledwie kilku miesięcy Ola postarzała się o 15 lat. Przy swojej córce wyglądała jak jej babcia, a nie piękna kobieta, którą wszyscy pamiętali. Ogień w jej oczach zgasł. Żadnego szczęścia.
Któregoś razu przechodząc obok jej drzwi, usłyszałam rozmowę Oli z matką. Karciła córkę za jej wygląd. Powiedziała, że w wieku 45 lat wygląda jak 60-latka.
Ola próbowała się usprawiedliwić, mówiąc, że Borys jest bardzo zazdrosny i woli, aby jego żona wyglądała zwyczajnie. Nie chciał, aby inni mężczyźni się za nią oglądali. W tym momencie zrobiło mi się jej bardzo szkoda. Obraz tej wesołej i błyskotliwej piękności, którą spotykałam codziennie, wciąż jest świeży w mojej pamięci.
Niedługo potem Ola się wyprowadziła.
Do dziś się zastanawiam, czy dla miłości warto jest zatracić samą siebie. Nie wierzę, że Ola w tym wydaniu, lubi samą siebie.







