Nigdy nie byłam blisko z własną siostrą. Dagmara była arogancka od dzieciństwa, zawsze chciała wszystko, co najlepsze. Obwiniała rodziców o to, że żyją w biedzie i nie mogą nam nic dać.
Moja siostra miała szczęście, Bóg nagrodził ją unikalną, wyjątkową urodą, a miejscowy bogacz, Jakub, zakochał się w niej. Odkąd Dagmara wyszła za mąż i zamieszkała ze swoim bogatym mężem, w ogóle się do nas nie odzywa. Jakiś czas później również znalazłam mężczyznę swojego życia i po ślubie sprowadziłam go do domu.
Żyliśmy o wiele skromniej niż moja siostra i jej małżonek – miałam wrażenie, że się nas wstydzi. Nigdy nie zaprosiła nas do siebie, mimo że mieszkałyśmy w tej samej wiosce. Nie przyjeżdżała do nas często, z wyjątkiem wielkich świąt, takich jak Wielkanoc czy Boże Narodzenie, kiedy trzeba zaszczycić rodziców swoją obecnością.
W takie święta Dagmara przychodziła sama. Siadała przy stole na godzinę, na pokaz, a potem szła do domu, nie tknąwszy nawet jedzenia. W takich chwilach było mi żal mamy, bo bardzo się starała, a siostra po raz kolejny traktowała wszystko z pogardą.
Kilka miesięcy temu nasza mama zmarła. Miałam nadzieję, że siostra nie upomni się o swoją część spadku, bo żyje jej się bardzo dobrze. Dlaczego miałaby chcieć połowę naszego starego domu? Przecież to niedorzeczne!
Ale okazało się, że nie miała zamiaru rezygnować ze spadku. Dagmara zaproponowała mi, że mogę odkupić połowę domu, ale ja po prostu nie mam takich pieniędzy, nie stać mnie na to.
Nie chcę, żeby sprzedała połowę domu obcym ludziom. Poza tym budynek jest stary, niezbyt duży, nawet nie wiem jak powinien wyglądać. Nie spodziewałam się tego po własnej siostrze. Moja matka nie zostawiła testamentu, więc teraz muszę dzielić się z chciwą Dagmarą.
Gdybym była na jej miejscu, nawet bym o tym nie pomyślała, ale ludzie są różni. Nie dość, że moja siostra nigdy nam nie pomogła, kiedy miała okazję, to jeszcze chce odebrać nam to, co do nas należy.







