Moja żona zawsze dbała o każdą wydaną złotówkę, a ja czułem się przytłoczony nadmierną oszczędnością. Wieczorami siedzieliśmy w ciemności, a nawet włączając światło, starała się je jak najbardziej oszczędzać. Zakupy robiliśmy zawsze według ściśle określonej listy, bez możliwości dodania czegokolwiek ekstra. Nawet jeśli szedłem do sklepu po chleb, wracałem tylko z nim, bez możliwości kupienia sobie czegoś na przekąskę. To wszystko zaczęło mnie przytłaczać, aż w końcu postanowiłem odejść.
Kiedy powiedziałem rodzicom, że planuję odejść od mojej żony, nie byli zaskoczeni.
Już po roku randkowania z Karoliną, choć rodzice zawsze ją lubili, to zauważyli, że czasami jest zbyt skąpa.
– Nie będziesz szczęśliwy z nią – mówił mi tata.
– Dlaczego tak myślisz? – pytałem.
– Bo nie potrafi się cieszyć życiem, zawsze wszystko musi być wyliczone – odpowiedział mi.
Byłem wtedy bardzo zakochany, nie dostrzegałem wad mojej wybranki. Szybko się jej oświadczyłem, a ona od razu się zgodziła. Miałem swoje mieszkanie, więc zaczęliśmy od razu żyć na własny rachunek.
Kiedy zostałem jej mężem, zrozumiałem, o czym mówił tata. Karolina uczyła mnie, żeby oszczędzać na wszystkim, na wodzie, na prądzie, na jedzeniu. Nawet wieczorami siedzieliśmy w ciemności, a jeśli już włączaliśmy światło, to nie na długo.
Wstydzę się przyznać, że kiedyś kąpaliśmy się w tej samej wodzie, najpierw ona myła się w łazience, a potem ja. Wówczas nie wolno było też spuszczać wody w toalecie, tylko spłukiwaliśmy toaletę wodą z wanny.
Te zasady dotyczyły również naszego dziecka. Nie kupowaliśmy dla niego nowych rzeczy, wszystko dostawaliśmy po dzieciach starszej siostry Karoliny. Gdy próbowałem coś powiedzieć na ten temat, Karolina od razu zarzucała mi, że jestem rozrzutny i powinienem być bardziej oszczędny.
Byliśmy razem przez 5 lat. Ostatnio poprosiłem ją, żebyśmy pojechali razem w romantyczną podróż, aby spędzić trochę czasu tylko we dwoje. Ona spojrzała mi w oczy i powiedziała, że to jest zbyt duży wydatek, a my nie jesteśmy bogaczami, żeby jeździć na wakacje.
Nie czekałem długo. Rano, gdy wyszła do pracy, zabrałem swoje rzeczy i wyniosłem się do moich rodziców. Powiedziałem jej, że chcę rozwodu. Ona nie mogła uwierzyć, że mówię poważnie.
Karolina myśli, że jestem niewdzięcznym mężem, który nie doceniał jej starań, a ona tyle się dla nas poświęcała. Pomóżcie mi zrozumieć, czy naprawdę źle zrobiłem, opuszczając taką kobietę?







