Nie mogłem znaleźć wspólnego języka z moją teściową.
Na początku spróbowaliśmy wszyscy mieszkać razem w Warszawie, lecz ledwo wytrzymaliśmy miesiąc pod jednym dachem.
Z moim teściem, panem Kazimierzem, całkiem dobrze się dogadywałem potrafiliśmy pożartować, porozmawiać o polityce czy piłce nożnej i jakoś się rozumieliśmy. Natomiast z jego żoną, panią Haliną, sytuacja była znacznie trudniejsza. Odkąd mnie poznała, ewidentnie mnie nie polubiła.
Nie taki garnek! rzucała podniesionym głosem ziemniaki tak nie wyjdą!…
I tak codziennie znajdowała powód, by mnie skrytykować.
W końcu razem z żoną, Magdaleną, przeprowadziliśmy się do wynajętego mieszkania na Pradze. Niebawem okazało się, że Madzia jest w ciąży. Wtedy teść próbował przemówić swojej żonie do rozsądku:
Halinka, nie denerwuj Magdy, przecież będziesz niedługo babcią, wnuczki szkoda mówił.
Oj, kobieta aniołem nigdy nie była dodawał Kazimierz przy piwie a na starość już jej zupełnie odbiło. Ożeniłem się z nią, bo czekała na mnie jak byłem w wojsku, a potem już się przyzwyczaiłem.
Faktycznie, podczas ciąży żony pani Halina siedziała cicho. Jednak ledwie przyszła na świat nasza córka, Zuzanna, znowu zaczęły się problemy. Zuza urodziła się pięć tygodni przed czasem, lecz na zdrowie jej to nie wpłynęło.
To nie wasze dziecko wypaliła do mojego ojca teściowa. Ty nie widzisz, dlaczego się tak wcześnie urodziło? To nie jest dziecko twojego syna!
Na szczęście mój tata zdecydowanie stanął po naszej stronie i nie pozwolił sobą pomiatać. Nawet wyrzucił Halinę z mieszkania, kiedy zaczęła zbyt ostro atakować Magdalenę. Ostatecznie nie chciała nawet poznać własnej wnuczki i nie miała ochoty się jednać. Kazimierz za to wpadał czasem z prezentami czekoladą i pluszakami dla Zuzy choć każda taka wizyta oznaczała dla niego pałę w domu.
Nie wiem skąd u mojego teścia takie pomysły, może z jakiegoś dziwnego programu w telewizji, ale gdy Zuza skończyła trzy latka, zabrał ją na spacer i… zrobił test DNA. Chciał ponoć dać żonie nauczkę.
Pojawił się u nas w drzwiach roztrzęsiony Syn w domu? A, dobrze, że nie ma… Dostałem dziś wyniki DNA. I Halina miała rację! Magdalena, komu ty dziecko urodziłaś? To nie nasza wnuczka!
Byłem w szoku. Nie miałem pojęcia o żadnych testach, ale byłem pewny, że Zuza jest moją córką.
Zrobiliśmy więc razem z Magdą testy, które jasno potwierdziły moje ojcostwo. Okazało się… że to Kazimierz nie jest biologicznym ojcem mojego teścia a więc i dziadkiem Zuzy!
Wtedy popłynęło: Tak to wygląda, Halinka mnie niby czekała z wojska, a tu taka niespodzianka!
Rozwiedli się po tylu latach życia razem, choć Halina błagała o wybaczenie.
Dziś już wiem, że zanim zacznie się kogoś pochopnie oceniać albo oskarżać, warto najpierw samemu spojrzeć w lustro i rozliczyć się ze swojej przeszłości. Tego nauczyło mnie życie i nie chcę więcej popełniać takich błędów.



