Mąż wrócił do domu zadowolony i powiedział, że rezygnuje z pracy. Nie mogłam w to uwierzyć. Po wysłuchaniu jego wyjaśnień zrozumiałam jego decyzję, ale jak my będziemy teraz żyć?
Pewnego razu mój mąż jak zwykle poszedł do pracy o 8 rano. Niespodziewanie wrócił po południu i oznajmił, że złożył wypowiedzenie. Nie mogłam w to uwierzyć. Na początku myślałam nawet, że żartuje. Zawsze bardzo kochał swoją pracę.
Od kiedy kierownictwo w firmie męża uległo zmianie, pracownicy zaczęli być gorzej traktowani. Zlecano im dodatkowe zadania, wymagające dużej ilości czasu. Oczekiwali, że pracownicy będą zostawać w pracy po godzinach bez dodatkowego wynagrodzenia. Ktokolwiek się temu sprzeciwił, dostawał reprymendę albo był zwalniany. Wiedziałam, że mężowi, tak jak innym, ta zmiana się nie podoba. Wielu z nich zaczęło szukać nowego etatu. Niestety, w ich biurze, nielojalność jest traktowana bardzo rygorystyczne. Gdy jednego z kolegów męża przyłapano na próbie znalezienia innej pracy, natychmiast zwolniono go dyscyplinarnie.
Nie podejrzewałam, że mąż zdecyduje się na taki krok. Szczególnie że ja nie pracowałam. Opiekowałam się w domu dwuletnim synkiem. Mieliśmy zobowiązania finansowe. Nadal spłacaliśmy kredyt na remont mieszkania. Na szczęście zaraz po ślubie rodzice pomogli nam kupić mieszkanie. Nie musieliśmy zaciągać kredytu hipotecznego. Mimo wszystko rata kredytu gotówkowego mocno obciążała nasz budżet.
Ja rzuciłam pracę przed zajściem w ciążę i miałam zamiar znaleźć inną, ale postanowiliśmy, że zostanę w domu i przygotuję się na przyjście na świat naszego dziecka. Wtedy mieliśmy dość pieniędzy. Mąż miał dobre perspektywy, wysoką pensję. Nie martwiliśmy się w ogóle o finanse.
Po zmianach w zarządzie firmy wszystko się zmieniło. Żyliśmy od wypłaty do wypłaty. Nagle mąż wraca do domu i ogłasza, że rzucił pracę!? Byłam przerażona. Powiedział, że odpocznie przez tydzień, a potem zajmie się poszukiwaniem nowej.
Najbardziej rozzłościło mnie to, że mój mąż nawet nie skonsultował się ze mną przed podjęciem tak ważnej decyzji. Takie rzeczy omawia się w małżeństwie. W końcu na chwilę obecną jest jedynym żywicielem rodziny. Jestem jego żoną i powinnam wiedzieć o takich rzeczach. Z drugiej strony, wiem, że ma do tego prawo. W końcu to jego praca i jego życie. Tylko jak będziemy teraz żyć? Boję się, że nie znajdzie tak szybko nowej pracy.







