Nie spodziewałam się, że moja przyjaciółka okaże się żmiją, chcącą wyłudzić moje pieniądze

Nie spodziewałam się w ogóle po mojej przyjaciółce tego, że jest tak pazerną osobą. Mam wrażenie, że można do niej mówić jak do ściany.

Chciałabym podzielić się z wami moją historią, która wydarzyła się w ostatni weekend w Krakowie i poznać waszą opinię. Jestem rozwódką i samotnie wychowuję czteroletnią córkę. Mój były mąż płaci alimenty, ale to dla mnie za mało.

Nie pracuję, bo moja córka często choruje. Mieszkam z rodzicami, którzy pomagają mi jak mogą oraz planuję znaleźć pracę, kiedy Nikola zacznie szkołę. Mam przyjaciółkę, która jest mężatką, ma dwójkę dzieci, a jej młodsza córka jest w tym samym wieku co moja.

Kinga również jest bezrobotna, ale jej mąż jest biznesmenem, który ją utrzymuje. W niedzielę planowaliśmy wybrać się z dziećmi do kompleksu rozrywkowego. Moja córka i ja dawno nie miałyśmy okazji, aby spędzić czas w ten sposób, więc byłyśmy podekscytowane.

Od razu ostrzegłam Kingę, że nie mam dużo pieniędzy. Moja przyjaciółka powiedziała, że w porządku, w razie czego pomoże mi. Za samo wejście zapłaciłyśmy 100 złotych. Wzięłam też ze sobą wodę i ciasteczka na wypadek, gdyby moja córka chciała coś przekąsić. Tak się jednak złożyło, że Kinga kazała nam usiąść przy stoliku w kawiarni.

– Twoja córka uwielbia pizzę, prawda? – zapytała moja przyjaciółka.

– Oczywiście, że tak. Ale wiesz, że nie mam dużo pieniędzy, prawda?

– Nie martw się o to – machnęła tylko ręką, jakby to nie był dla niej problem.

Moja przyjaciółka, o ile dobrze zrozumiałam, zamówiła dwie najdroższe pizze. Zamówiła też sok dla dzieci, chociaż mogły zamówić rosół, który był znacznie tańszy. Nic nie powiedziałam, bo pomyślałam, że skoro Kinga chce nas poczęstować, to nie mam nic przeciwko.

Cała nasza piątka usiadła przy stole. Podzieliliśmy się równo dwiema pizzami i zjedliśmy pyszny lunch. Podziękowałam przyjaciółce i po jakimś czasie rozeszliśmy się do własnych domów. Nie widziałam jej później przez dwa dni, ponieważ miałam naprawdę sporo na głowie. Trzeciego dnia zadzwoniłyśmy do siebie i umówiłyśmy się na spotkanie z dziećmi na placu zabaw.

Od razu zauważyłam, że moja przyjaciółka dziwnie się zachowuje. Kiedy się spotkałyśmy i ruszyłyśmy w stronę placu zabaw, Kinga wyciągnęła z torby czek, policzyła i podzieliła kwotę na pół.

To było tylko 80 złotych. Gdybym wiedziała, że tak się stanie, nie zjadłabym tej pizzy. Ale nawet mnie to nie zaskoczyło. Było nas dwoje z moją córką, a jest ich troje. I myślę, że to wszystko nie jest sprawiedliwie podzielone.

Dałam Kindze ostatnie pieniądze z portfela i wróciłam do domu z córką bardzo zdenerwowana. Ona, bogata osoba, która może sobie pozwolić na codzienne chodzenie do kawiarni. Sama zaproponowała, że zapłaci. Nie powiedziałam o tym nawet mojej mamie, bo to z jej pieniędzy moja córka i ja miałyśmy „świetną zabawę”.

Teraz nawet nie wiem, jak odmówić mojej przyjaciółce, jeśli zdecyduje się zaprosić nas na podobne „spotkanie”. To nie jest w porządku, że wyłudziła ode mnie pieniądze. Wiedziała, że ich nie mam i żyję z alimentów i pensji rodziców.

Nie mogłabym tak postąpić na jej miejscu.

Oceń artykuł
Newskey24
Nie spodziewałam się, że moja przyjaciółka okaże się żmiją, chcącą wyłudzić moje pieniądze