Nigdy nie kochałem swojej żony, choć setki razy jej to mówiłem. To nie była jej wina – żyliśmy dobrze

Nigdy nie kochałem swojej żony, chociaż mówiłem jej o tym setki razy. To nie była jej wina żyło nam się nieźle. Nigdy się ze mną nie kłóciła, nie narzekała była dobra i czuła. Ale w naszym małżeństwie brakowało jednego miłości. Siedząc w kuchni, patrząc na zastawę i szklanki, czułem, że wszystko jest na miejscu, tylko serca brak.

Każdego wieczoru zasypiałem i budziłem się z myślą, że chciałbym w końcu odejść. Chciałem znaleźć kobietę, którą mógłbym pokochać. Tylko czy naprawdę byłbym w stanie to zrobić? Przy Jagodzie czułem się jednak bezpiecznie. Oprócz tego, że świetnie radziła sobie z domem, miała też wyjątkową urodę. Koledzy mi zazdrościli i do dziś nie mogą pojąć, jak mi się tak udało. Sam często się zastanawiałem, dlaczego ona wybrała właśnie mnie.

Jestem zwyczajnym facetem. Żaden ze mnie ani przystojniak, ani ktoś wyjątkowy. A ona mnie kochała To było naprawdę dziwne.

Miłość i oddanie Jagody nie dawały mi spokoju. Zwłaszcza jej uroda. Przecież wiedziałem, że jeśli tylko wyjdę z domu i zakończę wszystko raz na zawsze, natychmiast znajdzie się ktoś lepszy ode mnie bogatszy, ładniejszy, bardziej zaradny.

Na samą myśl, że ktoś inny otula jej ramiona, ściskało mnie w środku. Jagoda była moja, choć nigdy jej nie kochałem. Ślub wzięliśmy, bo schlebiało mi być przy tak ładnej dziewczynie.

Ale przecież nie można całe życie spędzić z kimś, kogo się nie kocha? Wydawało mi się, że potrafię, ale się pomyliłem. Siedziałem w kuchni, patrząc na obrus i talerze, i wiedziałem, że muszę w końcu coś zmienić.

Muszę jutro z nią szczerze porozmawiać pomyślałem i w końcu zasnąłem.

Następnego dnia, przy śniadaniu, zebrałem się na odwagę:

Jagódko, przysiądź, proszę. Muszę ci coś powiedzieć.

Słucham cię, kochanie.

Wyobraź sobie, że się rozstajemy i każde mieszka w innej części Warszawy.

Jagoda wybuchła śmiechem:

Co to za pomysł? To jakieś żarty?

Posłuchaj, proszę, to ważne dla nas obojga.

No dobrze, wyobraziłam sobie. I co dalej?

Powiedz szczerze, po moim odejściu znalazłabyś sobie kogoś nowego?

Piotrze, co się z tobą dzieje? Dlaczego miałbyś odejść?

Bo cię nie kocham i nigdy nie kochałem.

Co?! Żartujesz sobie? Nie rozumiem…

Chcę odejść, ale nie potrafię, bo boli mnie myśl, że będziesz z kimś innym.

Zapadła cisza. Jagoda zastanowiła się przez chwilę, po czym powiedziała:

Lepszego od ciebie na pewno nie znajdę, więc możesz iść spokojnie. Nie będę już z żadnym innym mężczyzną.

Obiecujesz?

Oczywiście potwierdziła bez wahania.

Ale dokąd mam pójść?

A nie masz gdzie? Przecież całe życie byliśmy razem. Może rzeczywiście powinniśmy się razem zestarzeć mruknąłem smutno.

Nie martw się odpowiedziała. Sprzedamy mieszkanie i kupimy dwie kawalerki.

Naprawdę? Nie spodziewałem się, że mi pomożesz. Dlaczego to robisz?

Bo cię kocham. A jeśli się kogoś kocha, nie trzyma się go na siłę.

Minęło kilka miesięcy i faktycznie się rozstaliśmy. Po paru tygodniach dowiedziałem się, że Jagoda nie dotrzymała obietnicy znalazła sobie innego i wcale nie planowała sprzedawać naszego mieszkania, które odziedziczyła po babci.

Zostałem z niczym samotny jak palec. Jak tu ufać kobietom po czymś takim? Nie mam pojęcia…

Co powiedzielibyście o Piotrze?

Ta historia powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń opowiedzianych przez czytelnika. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób czy miejsc jest przypadkowe. Wszystkie zdjęcia mają charakter ilustracyjny.

Oceń artykuł
Newskey24
Nigdy nie kochałem swojej żony, choć setki razy jej to mówiłem. To nie była jej wina – żyliśmy dobrze