Andrzej ze złością pakował swoje rzeczy do walizki. Brat jego żony stał przy oknie, pilnując, by nie zabrał niczego niepotrzebnego. Jak to się stało? Był taki ostrożny. Przywoził dziewczyny w dni powszednie, kiedy wszyscy sąsiedzi byli w pracy, a w ich domu nie było plotkujących staruszek! Lena siedziała w kuchni, uważnie analizując kartkę papieru, którą kilka godzin temu wyjęła z kosmetyczki w łazience.
– Może pójdziemy do mnie? Na herbatę? – zapytał dziewczynę Andrzej.
Dziewczyna rzuciła mu oburzone spojrzenie.
– Źle mnie zrozumiałeś! Naprawdę chodziło mi o herbatę. Nic więcej! Po prostu nie chcę się z Tobą rozstawać.
– Cóż – powiedziała Emilia – tylko na godzinkę i tylko herbata. Nie oczekuj niczego więcej.
– Oczywiście! – ucieszył się Andrzej, ale pomyślał sobie: „Jeszcze zobaczymy”.
Para weszła na trzecie piętro, Andrzej otworzył drzwi wejściowe i szarmancko wpuścił dziewczynę do środka. Zaproponował jej cieplutkie kapcie i poprowadził do salonu.
– Poczekaj tu na mnie, to nie potrwa długo.
Emilia rozejrzała się uważnie po pokoju, próbując zrozumieć, jaką osobą jest jej nowy przyjaciel. W końcu spotkanie w parku nie gwarantuje przyzwoitości, prawda?
Na pierwszy rzut oka wszystko było więcej niż przyzwoite. Czysto, schludnie. Wszystko było na swoim miejscu i to szczerze mówiąc, było niepokojące.
– Oto herbata! – powiedział Andrzej z zadowoleniem, stawiając filiżankę przed dziewczyną – jak ci się podoba moje mieszkanie? Podoba ci się?
– Mieszkasz sam? – zapytała zaciekawiona Emilia.
– Tak – odpowiedział spokojnie chłopiec – moja starsza siostra przyjeżdża w odwiedziny kilka razy w tygodniu. Czasami zostaje na noc, gdy pokłóci się z mężem. Więc jeśli zauważysz kobiece rzeczy, nie zwracaj na nie uwagi. Kornelia nie może pogodzić się z tym, że już dawno dorosłem. Mówi, że będzie mnie pilnować, dopóki się nie ożenię.
– Masz bardzo troskliwą siostrę – uśmiechnęła się dziewczyna. Wygląda na to, że bardzo jej na Tobie zależy.
– Tak, jest po prostu złota! – powiedział chłopak.
Rozmowa zeszła na inny temat. Facet starał się zaimponować. Mówił jej, jak dobrze zarabia, jaki jest odpowiedzialny i opiekuńczy. Emilia nie miała wątpliwości, więc postanowiła sprawdzić, czy jego siostra naprawdę się tu zatrzymuje.
Dziewczyna poszła na kilka minut do łazienki i zaczęła szykować się do powrotu do domu. Choć Andrzej był rozczarowany zakończeniem spotkania, starał się tego nie okazywać. Jeśli nie dziś, to jutro, pomyślał.
Tego wieczoru odbyli miłą rozmowę telefoniczną i umówili się na ponowne spotkanie w następny weekend. Ale już następnego ranka Emilia zaczęła otrzymywać gniewne wiadomości od Andrzeja:
– Jesteś szczęśliwa, prawda? Zrujnowałeś rodzinę!
– Miałam rację – westchnęła smutno dziewczyna – on jest żonaty. Przynajmniej otworzyłam oczy jego żonie. Bycie żoną takiego człowieka jest najgorsze!
Andrzej ze złością spakował swoje rzeczy do walizki. Brat jego żony stał przy oknie, pilnując, by nie zabrał niczego niepotrzebnego.
Jak to się stało? Był taki ostrożny. Sprowadzał dziewczyny w dni powszednie, kiedy wszyscy sąsiedzi byli w pracy. A w ich mieszkaniu nie było plotkujących staruszek. Na dole był oczywiście strażnik, ale z nim sprawa była załatwiona.
Lena siedziała w kuchni i uważnie przyglądała się kartce papieru, wyjętej z kosmetyczki, którą zostawiła w łazience kilka godzin temu. Było na niej napisane starannym pismem:
„Cześć”.
Kim jesteś?
Jeśli jesteś żoną, powinnaś wiedzieć, że twój mąż Cię zdradza. Cóż, przynajmniej próbował. Ze mną mu się nie udało, ale kto wie, co było wcześniej?
Jeśli rzeczywiście jesteś jego siostrą, proszę udawaj, że nie widziałaś tej notatki. Mam nadzieję, że jako kobieta potrafisz mnie zrozumieć. Jeśli chcę stworzyć rodzinę z mężczyzną, muszę mieć pewność, że jest wolny.
P.S.
Jeśli nadal jesteś żoną i interesują Cię szczegóły, oto mój numer 0635. Napisz, powiem Ci wszystko, co wiem”.
Emilia uśmiechnęła się ostrożnie myśląc: „zadzwoni, na pewno zadzwoni. Moje słowa z pewnością pomogą zostawić zdrajcę z niczym…”.







