Jak głupia pożyczałam wszystkim bliskim pieniądze, choć sama ledwo wiązałam koniec z końcem. Ale jeden przypadek stał się ostatnim
Żyłam bardzo oszczędnie, zawsze gasiłam światło za sobą, kupowałam wszystko w sklepach na wyprzedażach i nosiłam używane ubrania. Oszczędzałam nawet na szamponach, balsamach i produktach do stylizacji. Nosiłam krótką fryzurę, bo tak było taniej.
Nigdy nie pozwalałam sobie na nic ekstra, w pewnym sensie byłam jak bezdomna, tylko zadbana. Chciałam spełnić swoje szalone marzenie! Oszczędzałam pieniądze na dom. Co noc śniło mi się, że budzę się w swoim domu, piję poranną kawę na werandzie, sadzę róże na działce, aby moje dzieci i wnuki chętnie do mnie przychodziły. Marzyłam o takim małym raju. Ja żyłam za grosze, a wszyscy moi krewni i znajomi żyli pełnią życia. Cieszyli się wszystkimi korzyściami, kupowali ubrania, wyjeżdżali na wakacje, jedli w restauracjach.
Tylko, że wiele razy to zabawne, beztroskie życie się kończyło. Zawsze, gdy ktoś z nich miał jakieś problemy, potrzebował pieniędzy, przychodził do mnie. Wiedziałam, komu odebrano pensję, czyje dziecko zachorowało, a komu groziła kara za brak spłaty raty kredytu.
Wszyscy chętnie pożyczali, ale ze spłatą się nie spieszyli. Od mojej cioci pieniądze odzyskałam dwa lata później. Udało mi się je odzyskać po tym jak obsesyjnie spędziłam noc w ich domu żądając spłaty długu.
Od tego czasu pożyczałam pieniądze tylko za pokwitowaniem i z zastawem. Zamknęłam swoją działalność charytatywną. Już dawno zbudowałabym dom, gdybym nie dawała pieniędzy wszystkim dookoła.
Dwa lata temu siostra pytała w banku o pożyczkę na samochód. Po czym stwierdziła, że po co brać pieniądze z banku i płacić odsetki za darmo?
W końcu mogła pożyczyć je ode mnie. Nie myśląc długo, zwróciła się z prośbą do mnie. Potrzebowali pieniędzy teraz.
Obiecali, że zwrócą za cztery miesiące. Dałam jej pieniądze, ale wzięłam pokwitowanie i w zastaw rodzinną biżuterię. Czekałam rok, aż sprzedadzą działkę. Gdy tak się stało, za te pieniądze postanowili wyremontować mieszkanie.
Wróciła po jakimś czasie z prośbą o zwrot naszyjnika. Odmówiłam. Wiedziałam jedno, jeśli to zrobię, to nigdy nie odzyskam pieniędzy. Powiedziałam, że je oddam, pod warunkiem, że przepiszą na mnie część ich mieszkania.
Po odczekaniu kolejnych pięciu miesięcy zdałam sobie sprawę, że nie zwrócą mi pieniędzy. Sama znalazłam już odpowiedni dom dla siebie. Po raz kolejny poprosiłam o zwrot pieniędzy, na co moja siostra odpowiedziała niegrzecznie i rozłączyła się.
Sprzedałam część ich mieszkania, która należała do mnie. Otrzymałam zwrot pieniędzy i w końcu kupiłam swój wymarzony dom.
To prawda, że nikt z moich bliskich już ze mną nie rozmawia, ale nie obchodzi mnie to. Wreszcie, w wieku trzydziestu czterech lat, mam swój własny kącik.







