Normalny mąż musi płacić za piękno żony.

Siedzimy i czekamy na wejście na pokład. Na fotelach obok mnie usiadło dwóch mężczyzn, najwyraźniej – znajomi, a nawet kumple. Kiedy rozmawiali o samochodach, czytałam książkę i nie zwracałam na nich uwagi.

Temat cen benzyny płynnie przeszedł w temat rosnących cen produktów. Potem na planowanie budżetu rodzinnego i tam właśnie zaczęła się zabawa:

– Żona powiedziała mi w tym tygodniu, że zapisała się do salonu piękności. Mówi, że czas się zająć sobą. Odpowiadam jej: “jeżeli chcesz to dobrze”. A ona tak jednoznacznie na mnie patrzy i mówi: „na mojej karcie zostało trochę mało, przelej mi pięćset”.

– W czym problem? – zdziwił się drugi.

Problem w tym, że mam już zaplanowany budżet. Jeśli teraz dam jej – nie będę w stanie spłacić części kredytu lub samochód zostanie bez przeglądu.

– Nie zajmowała się sobą wcześniej, czy co?

– Dlaczego? Raz na kwartał chodziła do fryzjera. Strzyżenie, farbowanie i takie tam, manicure i pedicure robiła w domu. Ogólnie rzecz biorąc, jej piękno nie odbijało się na budżecie. A teraz się zaczęło: „w końcu jestem tego warta!”. Ofiara reklamy, olaboga! Ale najważniejsze – dlaczego? I tak jej nie zdradzam, kocham ją bardzo, podoba mi się. Powiedzmy, że zrobi pazury, ogoli brwi i namaluje je na nowo… czy myśli, że będę ją bardziej kochać?

Rozmówca był zamyślony, na jego twarzy wyraźnie widać było pracujące trybiki. Przez około minutę milczał, po czym powiedział:

– Przyzwyczaiłem się do mojej. Zawsze ma manicure, brwi, pazury. Co miesiąc wraca od fryzjera w różnych kolorach. I cały czas jęczy, że nie ma pieniędzy, że niewiele zarabiam. Nigdy jej nie pytałem, dokąd idzie jej wypłata. Ile, mówisz, to piękno jest warte?

Pasażerowie z nudów stopniowo zaczęli włączać się do rozmowy. Szczególnie ożywiły się kobiety:

– Manicure – 100; pedicure – 100; strzyżenie z koloryzacją – 500; brwi i rzęsy – 300; depilacja – 400…

Najwyraźniej mąż salonowej piękności w szkole miał piątkę z matematyki. Natychmiast złożył w umyśle fragmenty informacji i oświadczył:

– Mamo kochana! Około tysiąc pięćset co miesiąc leci, jedna trzecia wypłaty! Ile to pożytecznych rzeczy można było kupić, albo dwa razy w roku za granicą wypoczywać! Wkurzają mnie jej brwi! Ożeniłem się z prostą, ładną dziewczyną, a teraz co…

Ten, którego w zeszłym tygodniu żona prosiła o przelew, zdecydowanie wyjął z kieszeni telefon:

– Halo, kochanie! Tak, wciąż jestem we Wrocławiu. A ty natychmiast zadzwoń do swojego salonu i anuluj zabiegi. Jak – dlaczego? Żebym nie pomyślał, że masz kogoś. Dlaczego nielogiczne? Osobiście lubię cię bez pazurów i brwi o wiele bardziej! Co to znaczy: „normalny mąż musi płacić za piękno”? Ach – nie? Zrozumiałem. Pamiętaj tylko: pójdziesz do salonu – znajdę kochankę. Ostrzegałem cię!

Tymi słowami zakończył rozmowę i zwycięsko rozejrzał się wokół innych. Jego kumpel powoli sięgnął do kieszeni po telefon… ale niestety zapowiedziano wejście na pokład.

Zapraszamy do obejrzenia filmu

Oceń artykuł
Newskey24
Normalny mąż musi płacić za piękno żony.