Helena wyszła ponownie za mąż, za Mariusza. Mężczyzna nie przepadał za córką swojej żony, bo była już dorosła, a jednak wciąż mieszkała z matką. W rzeczywistości nie lubił swojej małżonki – po prostu nie miał gdzie mieszkać i nie chciał pracować.
Co ciekawe, dla Heleny nie miało znaczenia, czy jej mąż pracował, czy nie, o ile zawsze był blisko niej. Kobieta nie rozumiała, dlaczego jej córka nie chciała pogodzić się z faktem, że w jej życiu pojawił się mężczyzna, który ją kochał i nie krzywdził. Emilia nie mogła powiedzieć matce i nie chciała jej denerwować tym, że Mariusz ciągle ją podrywał, gdy nie było jej w pobliżu.
Przed Heleną, Mariusz szczególnie dbał o jej córkę, aby odeprzeć podejrzenia. Opiekował się nią i nie pozwalał jej wykonywać ciężkiej i trudnej pracy. Co ciekawe, kiedy byli sami, kazał jej załatwiać dla niego sprawy. Kiedy Emilia powiedziała, że matka o wszystkim dowie, mężczyzna tylko się zaśmiał.
– Przecież i tak ci nie uwierzy, możesz próbować – wzruszył ramionami, w ogóle się tym nie przejmując, że mógłby ponieść konsekwencje za swoje czyny.
To było rozczarowujące, ale taka była rzeczywistość – jej matka nie wierzyła w żadne jej słowo. Uważała, że Emilia ma po prostu zbyt bujną wyobraźnię, coś sobie ubzdurała, albo po prostu nie lubiła nowego współlokatora.
Widząc, że jej własna matka już jej nie potrzebowała, postanowiła pójść do pracy, aby nie przebywać w obecności Mariusza. Niestety, nawet to jej nie pomogło, bo mężczyzna zaczął błagać ją o pieniądze, które zarobiła. Jej matka wciąż go wspierała i mówiła, że powinna być posłuszna ojcu.
Helena ślepo wierzyła swojemu mężowi, więc Emilia podjęła trudną decyzję o wyprowadzeniu się od nich. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że matka zaczęła namawiać ją do powrotu. Wręcz przeciwnie, była szczęśliwa, że jej córka nie będzie już ciężarem i będzie mogła żyć z Mariuszem tak, jak tego chciała.







