Dziennik osobisty, 17 lutego
Minęło już kilka miesięcy, odkąd mój nowy partner zamieszkał z nami. Mam piętnastoletniego syna, Karola, i od kiedy Krzysztof wprowadził się na stałe, Karol bardzo się zamknął w sobie. Przestał siadać z nami do obiadu, stał się cichy i wycofany. Myślałam, że to typowe dla nastolatka. Ale pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, usłyszałam z jego ust: Mamo, boję się go. Nie potrafię mieszkać z nim pod jednym dachem, bo on
Pierwszy raz Krzysztof nocował u nas w piątek. Obudził mnie rano aromat świeżej kawy. Szedł cicho przez kuchnię, smażył jajecznicę, jakby był u siebie od lat. Uśmiechnął się do mnie, dał buziaka w policzek i powiedział, że od zawsze wstaje wcześnie rano. Wszystko wydawało się znajome i ciepłe.
Kilka minut później Karol wszedł do kuchni. Zobaczył Krzysztofa, skinął głową, nalał sobie soku i wypił go, stojąc przy oknie. Nie usiadł do stołu. Pomyślałam wtedy, że może po prostu nie ma humoru przecież tak już bywa z piętnastolatkami. Rzadko który nastolatek potrafi rano się uśmiechać.
Mam czterdzieści cztery lata, jestem od dawna po rozwodzie i pracuję jako księgowa. Krzysztof ma czterdzieści dziewięć, wykłada historię w liceum, również po rozwodzie. Poznaliśmy się dzięki wspólnym znajomym, najpierw długo rozmawialiśmy przez internet, a później zaczęliśmy się spotykać. Zawsze był spokojny, uporządkowany, nie miał żadnych nałogów. Po ośmiu latach samotności poczułam przy nim, że mogę być nie tylko matką, ale znowu kobietą.
Początkowo Krzysztof przychodził do nas tylko wtedy, gdy Karol był u babci lub na treningu. Potem uznałam, że nie mam już powodu ukrywać swojego życia. Syn ma piętnaście lat, powinien zrozumieć, że ja też mam prawo do szczęścia. Przedstawiłam ich sobie. Obyło się bez scen i kłótni, wszystko wyglądało kulturalnie i spokojnie. Myślałam, że wszystko jest pod kontrolą.
Z czasem jednak zaczęły dziać się rzeczy, które dziś wydają mi się oczywiste, a wtedy je ignorowałam. Karol przestał zjadać śniadania, gdy Krzysztof u nas spał. Tłumaczył, że nie jest głodny. Częściej zostawał na treningach i coraz więcej weekendów spędzał u mojej mamy. Nawet mnie to na początku cieszyło w końcu sport to zdrowie, a rodzinie też trzeba pomagać. Uznałam to za zbieg okoliczności.
Po czterech miesiącach Krzysztof zaczął zostawać na noc coraz częściej. Coraz częściej myślałam o tym, że w końcu zamieszka z nami na dobre. Pewnego środowego poranka Karol wyszedł z pokoju do kuchni, zobaczył Krzysztofa i zatrzymał się w drzwiach. Chwilę tak stał, potem odwrócił się i bez słowa wrócił do siebie.
Poszłam za nim. Siedział na łóżku i patrzył gdzieś w dal, nieobecnym wzrokiem.
Zapytałam, co się dzieje. Odpowiedział bardzo cicho:
Mamo, boję się go. Nie mogę z nim mieszkać pod jednym dachem.
Rozdarło mnie to na pół. Pytałam, co się stało, dlaczego tak mówi.
Po chwili uniósł wzrok i powtórzył:
Po tym, jak Krzysztof zamieszkał z nami, Karol zamknął się w sobie. Przestał z nami jeść, a pewnego dnia powiedział: Mamo, boję się go. Nie mogę mieszkać z nim w jednym domu, bo on…
Mamo, musisz wybrać. Albo on, albo ja.
To, czego się wtedy dowiedziałam o Krzysztofie, było dla mnie szokiem. Jeszcze tego samego dnia kazałam mu wyprowadzić się z naszego mieszkania.
Uświadomiłam sobie wtedy, że przez cały ten czas patrzyłam tylko na własne szczęście, a nie widziałam niepokoju w oczach mojego dziecka.
Powiedział, że wkrótce zamieszka tu na stałe wyszeptał Karol.
I co z tego? zapytałam spokojnie.
Powiedział, że trzeba zrobić porządek. Tak naprawdę.
Nie od razu zrozumiałam, o co mu chodzi.
Jaki porządek?
Taki, gdzie nie będę przeszkadzać powiedział z wymuszonym uśmiechem Karol. Twierdził, że w domu musi być tylko jeden mężczyzna. Że wszystko się tu niedługo zmieni.
Poczułam zimno w środku.
Powiedział to wprost?
Stwierdził: Będziesz musiał się przyzwyczaić. Budujemy z twoją mamą rodzinę. Jesteś już prawie dorosły. I jeszcze zawahał się.
I co jeszcze?
Że może byłoby dla mnie lepiej zamieszkać z babcią, jeśli coś mi się nie podoba.
Wieczorem poczekałam na powrót Krzysztofa.
Powiedziałeś mojemu synowi, że musi się przyzwyczaić? zapytałam wprost.
Westchnął tylko.
Po prostu chcę zaznaczyć granice. Jeśli mam tu zamieszkać, wszystko musi być poważnie. Chcę normalnej rodziny.
A mój syn? Kim on dla ciebie jest?
Jest już prawie dorosły. Prędzej czy później się wyprowadzi. Musimy myśleć o przyszłości. Może o wspólnym dziecku.
Patrzyłam na niego i dopiero wtedy zrozumiałam, że wszystko to mówi spokojnie, bez emocji. On naprawdę tak uważa.
Czyli mam wybierać?
Wzruszył ramionami:
Chcę tylko, abyś wiedziała, czego chcesz.
Tej nocy prawie nie zmrużyłam oka. Rano weszłam do pokoju Karola i usiadłam obok niego.
Już zdecydowałam powiedziałam. Nigdy nie będziesz zbędny w swoim domu.
Jeszcze tego samego dnia Krzysztof spakował się i odszedł.






