Mój mąż i ja pracowaliśmy w zawodach, które pochłaniały całą naszą energię i witalność. Na tej podstawie oczywiście szkoda nawet myśleć o zdrowym związku z moim mężem, bo po prostu nie mieliśmy wystarczająco dużo miłości, troski i czasu dla siebie.
Michał zaczął zachowywać się jak dziecko. Ciągle na mnie warczał, obwiniał za wszystkie swoje niepowodzenia, a potem znalazł nową taktykę. Podczas każdej kłótni mówił, że nie byłam dobrą kobietą, we wszystkim byłam beznadziejna, był mną znudzony i zamierzał się rozwieść. Wszystko poszłoby do sądu, gdyby nie moi rodzice, którzy w porę przemówili nam do rozsądku. Uratowali nasze małżeństwo przed rozwodem. Wszystko to minęło, ale do pewnego czasu.
Później Michał chciał, żebym sprzedała mieszkanie, które odziedziczyłam po dziadku, żebyśmy mogli kupić wspólne, duże mieszkanie. Mieszkanie mojego dziadka znajdowało się w centrum miasta, było dobrze utrzymane, ale stare i jednopokojowe. Nie czulibyśmy się tam komfortowo, więc wynajmowaliśmy mieszkanie w innej dzielnicy, bliżej naszych miejsc pracy. Sprzedałabym je bez wahania, ale ostatnio mój mąż chciał złożyć pozew o rozwód. A co, jeśli znów postanowi się ze mną rozwieść? Straciłabym wtedy 50% spadku.
Michał powiedział, że skoro dzieliliśmy budżet, to nie powinnam zatrzymywać mieszkania dla siebie i należało ono do niego tak samo jak do mnie. Moja teściowa również na mnie nakrzyczała. Uznała, że byłam strasznie samolubna, nie można było na mnie polegać i własnymi rękami niszczyłam naszą rodzinę. Jej zdaniem zmuszałam Michała do zadłużania się, podczas gdy sama mogłam rozwiązać cały problem mieszkaniowy w sekundę.
Nie uważałam się za egoistkę, po prostu zabezpieczałam się na wypadek, gdyby mojemu mężowi znów coś wpadło do głowy i potrzebowałabym dachu nad głową. Wolałam podejść do tego rozsądnie, niż słuchać rad teściowej, która trzymała stronę swojego syna.
Teraz oboje są na mnie obrażeni, ale ja jestem przekonana, że postąpiłam słusznie. Przynajmniej mogę spać spokojnie, że w razie, gdyby coś nam się nie ułożyło, to mam gdzie odejść.







