Próbowałam jej podpowiedzieć, że tym razem nie powinna przyjeżdżać, ale to wszystko na marne. Spędziła z nami kolejne lato

 Prawie zemdlałam od tej nowiny. Nie chcę na nią przeklinać, ale myślę, żeby jej wszystko od razu powiedzieć, bo długo tak nie wytrzymam

Trzy lata temu kupiliśmy wiejski dom z dużą działką. Zawsze jeździmy tam na lato. Mąż, dzieci, rodzice i ja. Wszystko organizowaliśmy powoli: postawiliśmy szklarnię, zbudowaliśmy łaźnię, własnymi rękami wyposażyliśmy plac zabaw dla dzieci. Kiedy skończyliśmy całą pracę, nie mogliśmy być szczęśliwsi. To był nasz wymarzony domek. Na początku stale gościliśmy wszystkich, no cóż, parapetówki i tym podobne. Przyjeżdżali do nas przyjaciele, krewni, znajomi. Bawili się, opalali, grillowali, chodzili do lasu na grzyby i kąpali się w stawie.

Wszyscy byli zachwyceni. Ale po pewnym czasie ludzie przestali do nas tak często przychodzić, zrozumieli, że odpoczynek to odpoczynek. Teraz przychodzą do nas tylko okazjonalnie. Ale jeden z moich bliskich przyjaciół wyróżniał się spośród nich wszystkich. Wydaje się, że ma całkowity brak wyczucia taktu. Za każdym razem, gdy dowiaduje się, że jadę z rodziną na wieś lub już tam jestem, nawet nie zastanawia się, czy to możliwe, czy nie, zbiera swoje dziecko i przyjeżdża do nas na wszystkie weekendy. Bardzo ją kocham i boję się ją urazić. Ale już się przed nimi za nią wstydzę. Jej zachowanie graniczy z arogancją. Próbowałam jej podpowiedzieć, że tym razem nie powinna przyjeżdżać, ale to wszystko na marne. Spędziła z nami kolejne lato. Powiedziałam jej, że goście do nas przyjdą, nie będzie miejsca. Ale jej to nie przeszkadzało. Była gotowa spać na podłodze, mówię poważnie. Na moim materacu! Musiałam spać przed telewizorem, żeby ją położyć do łóżka.

Nie byłoby tak źle, gdyby dbała i opiekowała się domem jak swoim, prawie cały czas spędzała z nami. Ona jednak przyjeżdża tylko na  odpoczynek. Zachowuje się dokładnie jak gość. Mąż i rodzice jeszcze nic nie powiedzieli, ale jest już bardzo nieprzyjemnie i stresująco. Jest już zima. Już niedługo Nowy Rok, który także tam będziemy świętować. Dziś rano przyszła do mnie na kawę i zapytała:

– Jakie masz plany na wakacje noworoczne? Myślę, że wspaniale będzie świętować w tym domu. Jak podoba Ci się ten pomysł?

Prawie zemdlałam od tej nowiny. Nie chcę na nią przeklinać, ale myślę, żeby jej wszystko od razu powiedzieć, bo długo tak nie wytrzymam.

Oceń artykuł
Newskey24
Próbowałam jej podpowiedzieć, że tym razem nie powinna przyjeżdżać, ale to wszystko na marne. Spędziła z nami kolejne lato