Przechodzę na emeryturę. Syn powiedział mi, że co miesiąc będzie dawał mi pieniądze. A co, niech pomaga!

– Myślałam o tym, że wystarczy mi już pracy. A w maju mam akurat 60 – te urodziny, więc do maja jeszcze popracuję, a potem pójdę na emeryturę. – powiedziała sąsiadce Antonina Michałowska. – W końcu się wyprowadzę do domku, zrobię tam porządki. Znajdzie się czas na czytanie, odpoczynek, pójście do lasu na jagody i grzyby. O psie od dawna marzę. Będę wychodzić z nim do parku na spacery. Nie mogę już pracować, lata już nie te. Niech młodzi zarabiają.

– Antosiu, a wystarczy Ci emerytury, żeby utrzymać psa? Co? – zapytała sąsiadka. – Nie wiem, ja bym jeszcze pewnie pracowała i pracowała, ale sama szefowa poprosiła mnie o pójście na zasłużony odpoczynek. Myślałam, że póki jeszcze nogi mnie niosą, to będę pracować. Trudno żyć bez pensji i  mieć tylko emeryturę. Dlatego nie mam jeszcze psa!

– Jakoś będę żyła! – odpowiedziała Antonina Michałowska

– Syn mi pomoże. Opowiedziałam mu już o swoich planach i powiedziałam, że uwieszę się trochę na jego szyi. Mówię, nie ma innego wyjścia, przepraszam, ale sama emerytura nie wystarczy! Powiedziałam, że 1800 złotych, to kwota, którą może mi dawać co miesiąc. Pomyślałam, że tyle wystarczy nam z pieskiem.

Staszek, syn Antoniny, ma 36 lat. Ma rodzinę – żonę i trzy córki. Zuzanna, żona Staszka, prowadzi dom i zajmuje się dziećmi.

I chciałaby pójść do pracy, ale jak to zrobić z trójką dzieci? Jak nie pieluszki, to szkoła, pierwsza klasa. Kółka zainteresowań, pływanie, taniec, szkoła języka angielskiego… krótko mówiąc, kiedyś Zuzanna również chodziła do pracy. Staszek też ma trudności.

Małżonkowie złożyli wniosek o kredyt hipoteczny na zakup mieszkania, więc teraz głowa rodziny musi pracować prawie całą dobę przez kilka dni w tygodniu, aby szybko spłacić zadłużenie.

Jednocześnie w rodzinie nie ma dużo pieniędzy, biorąc pod uwagę fakt, że trzeba wykarmić pięć osób, które muszą mieć także co ubrać, mieć buty, no i cóż, pasje córek również kosztują dużo pieniędzy. Dlatego małżonkowie starają się oszczędzać na wszystkim.

Oczywiście Staszek i Zuzanna nie mają żadnych “zaskórniaków”. Nie ma z czego odkładać na “ czarną godzinę ”.

Cóż, kiedy coś zostaje, za każdym razem pojawia się jakiś problem, który wymaga interwencji finansowej. A to tenisówki córki pękły, potem żelazko się zepsuło, potem pralka, a potem młodsza córka wymagała pójścia do dentysty. Ogólnie jest zapewne tak, jak i u innych.

– Antosiu, no cóż, ja jakoś wstydziłabym się wymagać od syna! – mówi sąsiadka Antoniny.. – To wielodzietny ojciec. Skąd ma mieć dodatkowe pieniądze? Ma kredyt hipoteczny. Żona nie pracuje. Dziewczyny ciągle czegoś potrzebują. Zlitowałabyś się nad Stasiem.

– Ale on normalnie  potraktował tę prośbę. – powiedziała Antonina Michałowska – To wszystko Zuzanna, zaraza, mówi: “ powiedziałaś to poważnie? A może żartujesz? Z jakiego powodu powinniśmy Ci dawać pieniądze co miesiąc? Sami opływamy w długach jak w jedwabiu! ”. Mój Staś uspokoił swoją żonę. Powiedział, że ja też im kiedyś pomogłam – dałam im jednopokojowe mieszkanie po zmarłej matce. Tam mieszkali z Zuzanną aż do narodzin drugiej córki. Potem sprzedali, wzięli kredyt hipoteczny, a teraz mieszkają w domu, którego raczej nie mieliby, gdyby nie sprzedali spadku po mamie. A Zuza mówi, że gdybym nie dała im mieszkania, nie prosiłabym teraz syna o pieniądze. W ciągu trzydziestu lat nigdy nie zwróciłam się do niego o pomoc, a teraz poprosiłam i jest koniec świata! Kiedy mogłam pracować, pracowałam, a teraz chcę odpocząć. Zasłużyłam na to.

A Wy jak uważacie, że normalnym jest “ uwiesić się na szyi ” syna, który i bez pomaganiu matce musi zapewnić czwórce kobiet dostatek? Może sama matka powinna znaleźć jakieś rozwiązanie swojego problemu? Czy nie widzi, że rodzina syna i tak oszczędza na wszystkim, aby spłacić kredyt hipoteczny? Nie jest jedyną, inni emeryci jakoś żyją! A może jednak matka postąpiła właściwie? Niech syn pomaga?

Oceń artykuł
Twoja Strona
Przechodzę na emeryturę. Syn powiedział mi, że co miesiąc będzie dawał mi pieniądze. A co, niech pomaga!