Starszy brat

Moja siostra od dzieciństwa miała wiele imion: ” Basieńka „, ” Słoneczko „, ” Złotko „. Ja mam tylko jedno, podane w akcie urodzenia bez żadnego cudzysłowu. Siostra dostawała je, ponieważ dosłownie wyrywali ją ze szponów choroby.

Basia jest ode mnie o trzy lata młodsza, urodziła się zdrowa i krzykliwa. Pamiętam, jak została przywieziona do domu ze szpitala, wydawała mi się przerażająca. Wtedy nawet płakałem, a mama i tata śmiali się, gdy dowiedzieli się, o mi co chodzi. Nie wiedziałem, że dzieci się takie rodzą. Rodzice za to już od pierwszej minuty nie mogli napatrzeć się na dziecko.

Basia zachorowała, kiedy miała trzy latka, coś jej się stało z nóżką. Rodzice byli smutni, ale ja widywałem ich rzadko, bo przez pewien czas mieszkałem z dziadkami. Bardzo tęskniłem za rodzicami. Tymczasem oni wozili siostrę od lekarza do lekarza i szukali wśród nich tego najlepszego. Matka wtedy często płakała, a ojciec chodził ponury.

Często dzwoniłem do nich i tak bardzo chciałem im wykrzyczeć:

– Macie jeszcze mnie! Zabierzcie mnie do domu.

Wkrótce znalazł się dobry profesor medycyny, który zaczął leczyć Basię i zabrali mnie.

Nie rozpoznałem mojego domu – mój pokój został oddany Basi i nie pozwolono mi tam wchodzić. Mama przytuliła mnie i wyjaśniła: ” Nasza dziewczynka jest wciąż słaba, nie można jej niepokoić i bawić się z nią. Bardzo się zdenerwuje, jeśli zaczniesz skakać, biegać i dobrze się bawić. “

Obserwowałem siostrę cicho przez uchylone drzwi – albo bawiła się lalką, albo leżała i patrzyła przez okno. Chciałem z nią pogadać, ale rodzice zabronili…

Miesiąc później ponownie pojechałem do babci, ponieważ Basia została znów umieszczona w szpitalu, tym razem miała problemy z krwią.

– Pechowa ta nasza dziewczynka, jaskółka nasza… – westchnęła babcia.

– Babciu, a gdybym był na jej miejscu?

– Nie mów głupot, idź się pobawić…

Rodzice znów pogrążyli się w myślach, zapominając o mnie.

Do domu wróciłem dopiero po kilku miesiącach, wtedy znów zaczęliśmy żyć razem, ale czułem, jak rodzice patrzą na każdy mój krok, wiele mi zabraniając: a to nie tak ją wziąłem za rękę, a to coś nie tak powiedziałem. Byłem całkowicie zdezorientowany i nie wiedziałem, jak zachowywać się przy siostrze.

Później, już dorastając, zdałem sobie sprawę, że Basia dla rodziców na zawsze pozostanie tą małą, chorowitą i delikatną dziewczynką o niesfornych, rudych włosach. Pamiętali jeszcze, jak jej życie wisiało na włosku. Mnie przez ten cały czas tak bardzo brakowało rodzicielskiej miłości.

Byłem zazdrosny o siostrę, zwłaszcza wtedy, gdy zabrali ją nad morze, a mnie wysłali do dziadków. Z każdym rokiem mój gniew do siostry wzrastał. Mama to czuła, ale powtarzała wciąż jedno :

– Jesteś mężczyzną, musisz zrozumieć, że Basia jest słaba, a Ty jesteś silny, ona potrzebuje naszej pomocy.

Dzieciaki na podwórku chwaliły się, jak jeździły z ojcami na ryby, na biwaki, spacerowały po parku… ja niczego takiego nie miałem. Ojciec nigdy nie wyszedł z tego trudnego okresu w życiu mojej siostry, nie prowadziliśmy razem ” męskich rozmów „, po prostu czasami poczochrał mnie trochę po głowie, przy okazji, kiedy szedł do niej…

Minęło kilka lat, po ukończeniu pierwszej klasy technikum opuściłem dom. Pierwszą noc spędziłem na dworcu, potem dorabiałem jako ładowacz. Popołudniami przygotowywałem się do egzaminów zawodowych u mojego przyjaciela, u niego także jadłem i myłem się, gdy jego rodziców nie było w domu. Ze Staszkiem przyjaźniliśmy się praktycznie od przedszkola i znał moją historię od początku do końca.

Postanowiliśmy kontynuować edukację, ale w placówce edukacyjnej w innym mieście. Potrzeba było miesiąca ciągłej pracy, aby odłożyć na bilety i wydatki na podstawowe potrzeby.

Dopiero wsiadając do pociągu poczułem się wolny od przeszłości i więzów rodzinnych.

Początkowo w nieznanym mieście nie było łatwo. Po złożeniu dokumentów Staszek i ja zaczęliśmy szukać pracy, a życie nie było słodkie. Nie spodziewaliśmy się, że gdziekolwiek będą czekać na nas z otwartymi ramionami.

Na początku pracowałem jako zwykły robotnik. Zimą często chorowałem i nie było nikogo, kto mógłby się mną zająć, kiedy leżałem sam z wysoką gorączką, nie wiedząc nawet, jaki lek należy wziąć. Potem znalazłem się w szpitalu, przyjaciel przynosił mi skromne prezenty, a ja powoli wracałem do zdrowia pod nadzorem lekarzy.

Czas mijał, otrzymaliśmy zawód i zatrudniono nas w warsztacie samochodowym. Później, gdy trochę odkuliśmy się finansowo, otworzyliśmy swój własny warsztat z dwoma innymi przyjaciółmi. Zainwestowaliśmy wszystkie swoje oszczędności zarobione ciężką pracą. Zaryzykowaliśmy, ale się udało. W tamtym okresie poznałem także Anię, moją przyszłą żonę.

Była sierotą, którą wychowywała babcia. Dowiedziawszy się, że nie widziałem moich rodziców od prawie dziesięćciu lat szczerze się zdziwiła i zaczęła mnie namawiać do spotkania się z nimi lub do tego, żebym chociaż do nich zadzwonił. Obiecałem nad tym pomyśleć, ale wciąż nie miałem odwagi, by to zrobić.

To był trudny dzień – mieliśmy wielu klientów, pracowaliśmy w pocie czoła. Ania w tym czasie była już w ciąży z naszym pierwszym dzieckiem i leżała w szpitalu ze względu na zagrożoną ciążę. Po ciężkim dniu podgrzałem więc sobie obiad i przerzucałem kanały w telewizji, nie mogąc się na niczym skupić, gdy nagle zobaczyłem piękną, rudowłosą dziewczynę, która przypomniała mi o siostrze. ” Basia, jaka ona jest teraz? Jak radzą sobie rodzice, czy żyją, mają się dobrze…? „.

Nagle ogarnęło mnie nieodparte pragnienie, by zadzwonić do domu, porozmawiać z nimi, jednak wtedy doszły mnie słowa z programu telewizyjnego: ” Szukam brata, ma teraz dwadzieścia sześć lat, nazywa się Kacper Litwiński… „

Telefon wypadł mi z rąk… To o mnie mówiła! To moja siostra z ekranu telewizora patrzyła w moim kierunku ze łzami w oczach, a obok niej siedziała moja stara, wychudzona matka…

Tego samego wieczoru kupiłem bilet do domu, prosząc Staszka, aby odwiedził Anię w szpitalu i wyjechałem. Wiedziałem, że żona mnie zrozumie.

Dużo razy zmieniałem zdanie podczas podróży, próbowałem też przećwiczyć to, co chciałem im powiedzieć, jednak wszystko wyleciało mi z głowy jeszcze zanim dotarłem pod drzwi mojego domu rodzinnego. 

Drzwi otworzyła mi ruda, 7 – letnia dziewczynka.

– Pan do kogo?

Za nią wybiegła Basia.

– Ola, prosiłam, żebyś nie otwierała drzwi bez pytania “ Kto tam? “ – widząc mnie, od razu zamarła.

– Kacper!

– Witaj siostro, czy mogę Cię teraz przytulić?

Rzuciła się z piskiem na moją szyję, ojciec i matka przybiegli słysząc nasze głosy. Po raz pierwszy cieszyli się na mój widok.

Tego wieczoru nikt nie poszedł spać, nawet moja mała siostrzenica. Siedzieliśmy w kuchni, piliśmy herbatę i nie mogliśmy się nagadać i napatrzeć na siebie. W domu byłem dokładnie przez tydzień, a po dwóch miesiącach przeniosłem żonę i nowonarodzonego syna do mojego rodzinnego miasta, aby już nigdy nie rozstawać się z rodziną.

Oceń artykuł
Twoja Strona
Starszy brat