Syn przyjaciółki

Miałam przyjaciółkę, która lubiła mnie odwiedzać. Jest samotną matką czteroletniego synka. Chłopiec jest niegrzeczny, za to od zawsze był bardzo towarzyski.

Mieszkali razem dziadkami, było im ciężko, ponieważ ojciec dziecka w ogóle nie pomagał, a Aneta ledwo wiązała koniec z końcem.

Kiedy przychodzili do mnie, zawsze starałam się częstować syna przyjaciółki czymś pysznym, było mi go po prostu żal. W dzisiejszych czasach, kiedy wchodzisz się do sklepu, jest w nim tyle rzeczy, które dziecko oczywiście chce mieć, ale jego matka nie może mu zbyt wiele kupić.

W rezultacie dziecko było przyzwyczajone do tego, że zawsze w domu miałam dużo smacznych rzeczy, więc będąc u mnie coraz częściej prosił mnie o smakołyki. Aneta także była bardzo zadowolona z tej sytuacji. Teraz, gdy tylko winda się otworzyła, chłopiec wybiegał z niej i krzyczał: ” Daj cukierki ! „.

Wszystko to na początku było zabawne, ale potem zaczęłam się stresować. Nie wiedziałam, jak powiedzieć o tym przyjaciółce, żeby nie pomyślała, że żałuje dziecku, jednak też nie mam obowiązku, aby karmić go codziennie. 

Zaczęłam wkładać do misy kilka cukierków i ciasteczek, a pgdy je zjadłam, mówiłam, że to koniec i nie mam więcej. Wydawało się, że przyjaciółka się nie obraziła, a i dziecko też się czymś poczęstowało.

Po opuszczeniu przez nich mojego mieszkania zauważyłam, że całe zostało “ ozdobione “ kozami z nosa. Co jakiś czas wpadałam na kolejną ” niespodziankę „.

Byłam wkurzona. W domu tego nie robił, więc dlaczego robił tak w gościach? Nie jest miło chodzić i zbierać zielone gluty z kanapy, stołu i drzwi.

Znowu nie wiedziałam, jak postąpić. Przyjaciółka nie skomentowała zachowania swojego syna, ale ja nie chciałam za każdym razem po ich wizycie robić porządków, więc na początku starałam się nie zwracać na to uwagi, jednak na dłuższą metę nie było to możliwe !

Coraz częściej więc zaczęłam im odmawiać, kiedy chcieli wpaść do mnie w odwiedziny. Jeśli Aneta mówiła, że jedzie do mnie z synem to mówiłam, że jestem zajęta, a kiedy przyjeżdżała sama, witałam ją z przyjemnością.

Może mnie osądzisz i stwierdzisz, że powinnam była porozmawiać szczerze z przyjaciółką, ale biorąc pod uwagę jej charakter, obraziłaby się na wieki. Czas i tak nas rozdzielił. Może nie trzeba było tolerować takiego zachowania i działać pokrętnie, aby nie skrzywdzić czyichś uczuć, za to szkodząc sobie samemu.

Zapraszamy do obejrzenia filmu

Oceń artykuł
Twoja Strona
Syn przyjaciółki