Synowa

SYNOWA

Anna Kowalska postawiła na pięknie nakrytym stole duży półmisek z pieczoną kaczką i westchnęła. Już za chwilę mieli przyjechać synowie z żonami.

Niedawno żenił się młodszy, ślub odbył się skromnie. No cóż, teraz młodzi tak wolą. Ona sama obchodziłaby uroczystość huczniej. Z mężem tylko podpisali papiery w urzędzie, a obrączki udało im się kupić dopiero po roku dwa cieniutkie, złote pierścionki. Dzieciom chciało się zrobić prawdziwe weselisko. Ale skoro tak zdecydowali, nie wtrącała się.

„Ma tylko jeden minus aż za bardzo zadbana jest!” zwierzyła się Anna Kowalska jednej sąsiadce. Ale synowa już postanowiła z nią porozmawiać.

Synowa Magdalena, tak naprawdę, była miłą dziewczyną. Miała dobry wpływ na syna Michała. Pomogła mu znaleźć świetną pracę i namawiała go do dalszego rozwoju. Do trzydziestki żył bez celu i ambicji, a matka zaczynała się już martwić. Na szczęście wszystko się poukładało.

Jednak coś w tej Magdzie ją drażniło była wyjątkowo zadbana. Ciągle do salonów chodziła, fryzjer, koloryzacja, masaże, manikiur… pieniądze na to znikały tygodniowo. A żonata kobieta, która ma rodzinę, nie powinna tak wydawać takie miała przekonania pani Anna.

Dzieci się pojawią to zamiast butów synowi, pójdzie na pedikiur? Anna Kowalska nigdy nie mogła zrozumieć takich kobiet. O sobie myślała na końcu. Gdy mąż zmarł, a synowie, choć dorośli, ciągle potrzebowali finansowej pomocy.

Rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi zjawili się młodzi. Magdalena wkroczyła do salonu jak gwiazda. Fryzura świeża, lakier na paznokciach, makijaż ledwo zauważalny, bo kosmetyczka wiedziała, co robi.

Madziu, ależ pięknie wyglądasz! z zachwytem powiedziała teściowa, ale nie potrafiła ukryć lekkiego wyrazu niezadowolenia. Garnitur nowy?

Tak, kupiłam wczoraj uśmiechnęła się młoda kobieta. Dostałam niezłą premię od szefa.

W takim razie trzeba odkładać pieniądze wtrąciła Anna Kowalska. Każda premia, każda trzynastka albo dorobek z fuch na czarną godzinę. To wszystko się przydaje!

Magdalena zamilkła. Lubiła swoją teściową zwyczajna kobieta, rzetelna, poświęcająca się rodzinie. Ale uważała, że czarna godzina przychodzi tam, gdzie cały czas się na nią czeka i oszczędza.

Wieczór minął przyjemnie, chociaż Anna Kowalska kilkukrotnie delikatnie nawiązywała do zbędnych wydatków. Magdalena zrozumiała, o co chodzi.

A pani kiedy ostatnio była na manikiurze, pani Anno? wytrzymać nie mogła.

Ja… zmieszała się teściowa. Nigdy. Sama coś robię, by ręce były czyste. Więcej nie potrzeba.

Nikt przy stole nie zwrócił na ten dialog uwagi. Ale Magdalena, jako kobieta, poczuła żal do teściowej można na świat wydać i wychować dwóch synów, którzy teraz dobrze zarabiają, i szkoda jej wydać pieniądze na siebie!

Michał, czy twoja mama w ogóle robi coś dla siebie? zapytała męża po drodze do domu.

No nie wiem… Gotuje, nakrywa stół, ogląda seriale, odwiedza sąsiadki. O co chodzi?

O to, że ona sobie nic przyjemnego nie sprawia. Zabrałbyś ją do kina, teatru, restauracji…

Daj spokój, nie jest jej to potrzebne machnął ręką Michał.

Magdalena pomyślała o swojej mamie, która mimo trudności zawsze miała na nową sukienkę, zadbaną fryzurę, a co roku wykupowała sobie karnet do miejskiego teatru dla przyjemności.

Postanowiła, że teściowa powinna choć spróbować zadbać o siebie, zamiast tylko czekać na wnuki i oddawać się rodzinie.

Po kilku dniach Magdalena zadzwoniła do Anny Kowalskiej i przekonywała ją, by razem poszły na spacer, wypiły kawę, a przy okazji wpadły do salonu. Chciała zaprosić teściową na dowolny zabieg.

Daj spokój, dziecko przestraszyła się Anna Kowalska. Poczekam na ciebie w hallu albo na zewnątrz.

Po co czekać? Pani Anno, chociaż manikiur i masaż dłoni! Przekonajmy się, jakie to przyjemne!

Po namowach teściowa się zgodziła. Magdalena uprzedziła znajome panie z salonu, wyjaśniła całą sytuację.

Dziewczyny, zadbajcie o moją teściową najlepiej! Proszę, delikatnie proponujcie jeszcze coś pedikiur, maseczki, co się da. Jeśli zapyta o cenę, powiedzcie, że już wszystko opłaciłam, ma się odprężyć. Jeśli będzie zadowolona, wróci tu jeszcze nie raz.

O umówionej godzinie Magdalena przyprowadziła niechętną Annę i oddała ją w ręce specjalistek.

Tylko pół godziny, dobrze, Magdaleno? I ile mam zapłacić?

Kiedy sympatyczna obsługa zaprowadziła panią Annę, synowa została w poczekalni, przeglądając telefon tym razem bez żadnych zabiegów dla siebie.

Teściowa wyszła po dwóch godzinach, wyraźnie rozluźniona i odświeżona. W salonie zadbano o nią najlepiej jak się dało.

Madziu, tyle mi zrobili! I kawa była, i herbatka ziołowa. Wszystko takie miłe! Ale pewnie drogo, co?

Akurat trwa promocja! wtrąciła menadżerka salonu. Przyprowadzisz koleżankę, ona dostaje zabieg gratis. Dzisiaj wszystko gratis!

Magdalena zabrała zadowoloną teściową na kawę w sąsiedniej kawiarni. Anna Kowalska skosztowała cappuccino, opuściła się w fotelu.

Może zrobimy takie babskie wyjścia częściej? zaproponowała Magdalena. Będą zniżki dla stałych klientek. Podobało się pani?

Bardzo przyznała szczerze teściowa. Nie wiedziałam, że to może sprawiać tyle radości.

Trzeba było spróbować wcześniej!

Wcześniej… Dzieci były małe. Mój Janek, niech spoczywa w pokoju, oszczędny był okropnie, a potem już mi się nie chciało.

Ale teraz ma pani czas, żeby być dobra dla siebie. Może chociaż czasem?

Dla towarzystwa z tobą, dlaczego nie. Raz na czas.

I tak się zaczęło pani Anna zaczęła z synową dbać o siebie. Magdalena kulturalnie odświeżyła jej garderobę, podając ceny o połowę niższe. Przekonała męża do wspólnych wyjść do restauracji, potem razem wybrali się do kina. Na święta podarowała pani Annie karnet do teatru.

Wyglądasz młodziej! mówiły sąsiadki.

To młodzi ciągną za sobą uśmiechała się Anna.

Naprawdę czuła, że teraz, na emeryturze, gdy wychowała dwóch dorosłych synów, chyba zaczyna dopiero swoją młodość.

Bo nigdy nie jest za późno, żeby nauczyć się myśleć choć trochę o sobie to, co daje szczęście nam, promieniuje potem na całą rodzinę.

Oceń artykuł
Newskey24
Synowa