Mieliśmy z żoną mnóstwo planów na lato. Zamierzaliśmy wyremontować kuchnię, a potem polecieć nad morze. Pewnie by nam się udało, ale zadzwoniła do nas teściowa. Postanowiła nas odwiedzić, nawet nas o tym wcześniej nie informując.
Pewnego dnia teściowa zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym odebrał ją z dworca. Nigdy wcześniej nie miałem takiej niespodzianki. Co mogłem zrobić, jak tylko po nią pojechać? Wyjaśniła swój pochopny ruch, mówiąc, że chciała nas zaskoczyć. Byliśmy bardzo szczęśliwi, zwłaszcza ja, ale jej przyjazd nie pasował do naszych planów.
Remont trwał w najlepsze, a za dwa tygodnie mieliśmy lecieć na wakacje. Teściowa planowała zostać u nas na całe wakacje. Od razu poinformowałem ją, że bilety mamy już kupione i nie będziemy ich zwracać. To nie zrobiło na niej żadnego wrażenia. Oczekiwała, że mimo wszystko zrezygnujemy z wyjazdu, ponieważ przyjeżdżała do nas raz w roku. Nie rozumiała, że wiele sobie odmówiliśmy, aby jej wnuczka mogła mieć miłe wspomnienia z dzieciństwa.
– Zuzia nigdy nie widziała obcego kraju i była bardzo tym podekscytowana, że w końcu zobaczy, jak wielki jest świat wokół niej. Nie możemy tak po prostu z tego zrezygnować – próbowałem w jakiś sposób przemówić do teściowej.
– Popracuj jeszcze rok, a w następne lato będziesz miał jeszcze lepsze wakacje z córką. Jeśli tak bardzo sprzeciwiasz się mojemu pobytowi w twoim domu, zapłać za bilet powrotny – powiedziała obrażona teściowa.
– Z przyjemnością – odpowiedziałem.
Zaprowadziłem ją do samochodu, zawiozłem na dworzec, kupiłem bilety i odesłałem pierwszym pociągiem. Niedługo potem dokończyliśmy naprawę i w spokoju pojechaliśmy całą rodziną nad morze. Było to dość twarde podejście, ale musiałem coś zrobić w tej sytuacji ze względu na córkę. To było jej marzenie i teściowa doskonale o tym wiedziała, jednak mimo to, chciała popsuć nam plany. Owszem, matka mojej żony była na nas obrażona, ale Zuzia miała najlepsze wakacje w życiu.







