Często wspominam różne momenty ze swojego życia, ale bukiet podarowany mi przez syna na maturze zapadł mi w pamięć na zawsze.
Zawsze będę pamiętać, co wydarzyło się na zakończenie szkoły mojego najstarszego syna.
Kiedy dowiedziałam się, że nigdy nie będę mogła urodzić dzieci, byłam bardzo rozczarowana życiem i całkowicie poświęciłam się pracy. Tak mijały mi dni i miesiące życia.
Pewnego dnia moją mamę zabrała karetka pogotowia. Natychmiast wyskoczyłam z pracy i pobiegłam do szpitala. Rozmawiając z lekarzem, dostałam nadzieję na jej powrót do zdrowia. Kiedy moja mama była w szpitalu, bardzo często komunikowałam się z tym lekarzem, był wyjątkowo sympatycznym i ciepłym człowiekiem. Mama wyszła ze szpitala, a my zaczęliśmy się spotykać prywatnie.
Stefan i ja pobraliśmy się bardzo szybko. To nie było pierwsze małżeństwo Stefana. Miał już dwójkę dzieci z pierwszego małżeństwa.
Nie spodziewałam się tego, ale jakimś cudem zaszłam w ciążę. Tak się złożyło, że po ślubie dzieci męża również zamieszkały z nami. W jednej chwili zostałam więc mamą trójki dzieci.
Po krótkim czasie zaszłam w ciążę z drugim dzieckiem. Ilekroć było mi ciężko, przypominałam sobie słowa lekarzy, że nigdy nie będę mogła mieć dzieci. Dziękowałam losowi i z nową siłą podjęłam pracę.
To ja głównie zajmowałam się obowiązkami domowymi. Gotowałam, sprzątałam, prałam. Dawałam jakoś radę.
Mój mąż był w pracy prawie cały dzień. Im starsze były dzieci, tym było mi trudniej, bo miałam więcej zmartwień.
Faktem jest, że byłam bardziej zmęczona psychicznie niż fizycznie. Między dziećmi były też problemy. Starsi nie bardzo lubili młodszych. Może z zazdrości. Ciągle się kłócili, narzekali. Ja też to wszystko odbierałam bardzo emocjonalnie.
Najstarszy syn niedawno ukończył szkołę. Pojechaliśmy tam całą rodziną. Tego dnia pojawiła się nawet pierwsza żona mojego męża. Dzieci dawno jej nie widziały. Była żona podeszła do najstarszego syna, dumnie, jakby przechwalając się, że ich wspólny syn kończy szkołę.
Powtarzałam sobie, że wszystko jest w porządku, że wytrzymam. Po wręczeniu wszystkim dyplomów prowadząca poprosiła absolwentów o wręczenie bukietów osobom, wobec których czują szczególną wdzięczność.
Łzy popłynęły mi z oczu, kiedy najstarszy syn przyniósł mi bukiet kwiatów. Szczerze mówiąc, w tamtym momencie byłam najszczęśliwszą mamą na świecie. Wcale tego nie oczekiwałam.
Często myślę o tym zdarzeniu i za każdym razem robi mi się niesamowicie ciepło na sercu.







