W następnym tygodniu przyjechaliśmy na imprezę. Teściowa przywitała nas ciepło, a Joanna wręczyła jej rysunek. Ta spojrzała i skrzywiła się.

Mam córkę, ma 5 lat. Pomimo tego, że Joanna nie ma żadnych zdolności artystycznych ani talentów, uwielbia rysować. Mamy nawet specjalną ścianę w domu, na której wieszamy wszystkie arcydzieła naszej córki. I niech będą dalekie od ideału, najważniejsze, że dziecko próbowało. Jest portret mój i mojej mamy, jest portret naszej rodziny, rysunek z pudełkiem niespodzianką i rysunek z naszym kotem.

Przyjechała do nas teściowa. Zaczęła patrzeć na ścianę z arcydziełami Joanny i z oburzeniem zapytała, jak to jest, że nie ma jej portretu. Dziecko bez namysłu odpowiedziało jej:

– Cóż, nie pamiętam Cię dobrze, by narysować z pamięci.

Tak, nie pamięta, bo teściowa rzadko do nas przychodzi. Dokładnie trzy razy w roku dziecko widzi swoją babcię ze strony ojca. Moja mama przeszła na emeryturę, żebym ja mogła iść do pracy i prawie codziennie spędza czas z wnuczką. Nic dziwnego, że Joanna namalowała jej portret.

Ale dla teściowej to nie był argument.

Nie przyjeżdżam, bo nie wszyscy chcą mnie tutaj widzieć – spojrzała wymownie w moim kierunku. – Narysuj mnie i daj portret na moje urodziny w przyszłym tygodniu. Możesz?

– Dobrze – Joasia odpowiedziała myślała nad wizerunkiem swojej babci.

Właściwie nigdy nie sprzeciwiałam się przyjściu do nas teściowej. To ona nie zaakceptowała mnie od samego początku naszego małżeństwa. Tylko dlatego, że uważała, iż ​​jej syn zasługuje na kogoś lepszego. W końcu jej córka wyszła za bogatego mężczyznę, który ją wspierał i dawał drogie prezenty. Otóż ​​mój mąż wziął mnie za żonę – dziewczynę, która nie miała ani mieszkania, ani samochodu. Tylko wyższe wykształcenie i miłość do niego. Zawsze wydawało mi się, że to wystarczy. ale według teściowej, byłoby lepiej, gdyby ożenił się z bogatą panią i nie musiałby pracować, żeby spłacać kredyt na mieszkanie.

W następnym tygodniu przyjechaliśmy na imprezę. Teściowa przywitała nas ciepło, a Joanna wręczyła jej rysunek. Ta spojrzała i skrzywiła się.

– Tak wyglądam? – zapytała dziewczynkę. – Wszystko jest krzywe i nie wygląda jak ja. Mama Ci kazała tak brzydko narysować?

Joanna była we łzach, zabrałam dziecko na korytarz, aby pocieszyć. Mój mąż zaczął bronić swojej córki. Wyjaśniał, że ​​ma pięć lat i nie jest artystką. Nie może być mowy o podobieństwie. Opowiadał, jak sumiennie wyjmowała zdjęcia z albumu i jak bardzo wkładała w ten obraz swoją duszę.

– Sam go widziałeś? Myślisz, że to normalne, że dostałam taką karykaturę? Matka Twojej żony została malowała tak pięknie, widziałam!

Nie zostaliśmy dłużej, pojechaliśmy do domu. Teraz namawiam dziecko, żeby znowu usiadło do rysowania, ale nie chce. Córka uważa, że babcia miała rację i na pewno nie rysuje dobrze.

Jeśli umiecie, pomóżcie. Jak mam teraz przekonać moje dziecko, że babcia się myliła?

Zapraszamy do obejrzenia filmu

Oceń artykuł
Newskey24
W następnym tygodniu przyjechaliśmy na imprezę. Teściowa przywitała nas ciepło, a Joanna wręczyła jej rysunek. Ta spojrzała i skrzywiła się.