Stanowczo zdecydowałem, że nie pozwolę rodzicom być na moim ślubie. To, do czego mnie zmuszają, stało się ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy
Za rok mam wesele. Mam ukochaną dziewczynę. Znalazłem się jednak w trudnej sytuacji. Nie komunikuję się z bliskimi. Powodem tego były dramatyczne wydarzenia. Wszystko skończyło się na tym, że nie chcę widzieć nikogo z moich bliskich, z wyjątkiem starszej siostry. Wiem na pewno, że nie zaproszę ich na swój ślub.
Mam złe relacje z naszą pierwszą żoną. Zrobiła bardzo podłą rzecz. Zdradziła mnie. Wściekła się, kiedy zdecydowałem się z nią zerwać i nastawiła rodzinę przeciwko mnie. Moi rodzice są teraz po jej stronie: karcą mnie za unikanie odpowiedzialności. Byli zachwyceni myślą, że będą mieli wnuczkę. Zrobili wszystko, żeby nas ponownie zjednoczyć. Nie przyjmuję dziecka, nie jest to moje dziecko, choć płacę alimenty.
Rodzice komunikują się z nią do tej pory. Zaprosili ją nawet na rodzinne wakacje, choć mi nie podobała się jej obecność. Tylko starsza siostra mnie wspiera i rozumie.
Teraz mam ukochaną dziewczynę. Jesteśmy zaręczeni. Moi rodzice dowiedzieli się o niej i chcą wznowić ze mną kontakt. Są zainteresowani spotkaniem z panną młodą.
Dopóki jednak będą kontaktować się z moją byłą żoną i jej córką, nie będę z nimi utrzymywać kontaktu.
Mama przysięga, że nigdy w mojej obecności nie wymieni jej imienia, ale mi wystarczy, że utrzymują kontakt. Proszą moją siostrę, aby wywarła na mnie wpływ. Męczą mnie psychicznie. Dziadkowie karcą mnie, mówiąc, że nie można tego robić dziecku. Ciągle przypominają mi, ile wysiłku włożyli w moje wychowanie, a teraz odwracam się do nich plecami.
Zdecydowałem stanowczo, nie pozwolę mojej rodzinie być na moim ślubie.







