Wszystko, Jagno, między nami koniec! Ja pragnę prawdziwej rodziny, dzieci! Ty nie możesz mi tego dać. Czekałem wystarczająco długo, pięć lat! Potrzebuję syna. Złożyłem już pozew o rozwód! Masz trzy dni, by się spakować. Jak wyjedziesz, zadzwoń, zamieszkam na razie u mamy. Spiesz się, muszę przygotować mieszkanie dla dziecka i jego matki. Tak! Nie dziw się, moja przyszła żona jest w ciąży! Masz trzy dni!
Jagna siedziała w milczeniu. Cóż miałaby powiedzieć?
Nie udawało jej się mieć dziecka. Radek czekał przecież już pięć lat. W tym czasie były trzy nieudane próby.
Lekarze, których odwiedziła dziesiątki, mówili, że jest zdrowa. Dlaczego więc nic z tego nie wychodziło?
Jagna prowadziła zdrowy tryb życia.
Tym razem złapało ją złe samopoczucie w pracy, pogotowie przyjechało, ale wszystko rozegrało się błyskawicznie
Drzwi trzasnęły za Radkiem, a Jagna opadła bezwładnie na kanapę.
Nie miała sił pakować rzeczy, ani też nie wiedziała, gdzie się podziać.
Przed ślubem mieszkała u ciotki. Ale ciotki już nie ma, a jej syn sprzedał mieszkanie. Wracać na wieś do babcinego domu? Wynająć coś w Warszawie? Co z pracą?
Pytań było mnóstwo i odpowiedzi cały czas się oddalały, jakby we mgle
Nad ranem drzwi otworzyły się i przyszła teściowa.
Nie śpisz? To dobrze. Przyszłam zobaczyć, czy nie zabierasz czegoś nieswojego.
Stare gacie pani syna? Niepotrzebne mi. Moje rzeczy będziemy liczyć?
Ale pyskatą się zrobiłaś! Taka byłaś grzeczna, cicha. A jednak mówiłam Radkowi: nie urodzisz mu dziecka.
Po to pani przyszła? Może jednak niech pani po prostu patrzy i milczy.
A gdzie naczynia pakujesz?
To po ciotce. Pamiątka po niej.
Bezecnie Zostanie tu pusto!
Trudno. Będziecie za to mieli wnuka.
Zabieraj tylko swoje!
Laptop mój. Ekspres do kawy i mikrofalówka od koleżanek z pracy. Samochód kupiłam go przed ślubem, pani syn ma swój.
No wszystko masz, tylko dzieci mieć nie potrafisz!
Nie pani sprawa. Jestem zdrowa, może Bóg tak postanowił.
Nie masz żalu? Chyba celowo do tego doprowadziłaś?
Proszę nie mówić głupstw. Nawet myśleć o tym ciężko.
Jagna rozejrzała się po mieszkaniu. Prawie nic jej już nie zostało. Szczotka, kosmetyki, kapcie
Coś ważnego chyba zapomniała. Teściowa nie pomagała się skupić.
Ach nie ma porcelanowego kota. W środku schowany był niewielki sekret kolczyki i pierścionek po babci. Dla niej bardzo cenne. Radek uważał to za śmieci. Pewnie wyrzucił na balkon, wszystko co mu zawadzało, tam lądowało. Jagna uchyliła drzwi
Co tam znowu szukasz?! Spakowanej ci bliżej do drogi! znowu szczekała teściowa. Żegnaj się z mieszkaniem, bo nie zobaczysz już takiego!
Na szczęście kot się odnalazł. Wszystko na miejscu. Teraz można jechać.
Tu są klucze. Do widzenia. Obyśmy się już więcej nie widziały.
Jagna podjechała do biura. Była jeszcze na zwolnieniu, ale poprosiła o urlop.
Wszyscy ci współczujemy, ale jak damy radę bez ciebie? Trzy tygodnie wystarczą? Musisz być w kontakcie, bez twoich konsultacji połowa projektów stanie.
Dam radę. Dziękuję.
Pomóc ci coś?
Nie trzeba.
Załatwię ci urlop i premię.
To się przyda. Wielkie dzięki.
Jagna nie szukała mieszkania, tylko wróciła do rodzinnej wsi. Nikt tam na nią nie czekał babci już nie było, a matki nigdy nie znała. Zmarła przy porodzie.
A teraz Jagna ona sama nie może urodzić.
Godzina jazdy i już była. Jabłoń, tulipany, cegły domu. Ostatni raz byli tu z Radkiem jesienią grill, rozmowy bez końca.
Zajechała na podwórko. Klucz do garażu w domu.
Otworzyła drzwi. Cisza. Na stole brudne filiżanki i talerze. Czemu nie posprzątała ostatnim razem?
Nie, przecież sprzątała! Ktoś tu był!
Dwie szklanki, talerze, opakowania po soku, butelki po ulubionym winie Radka. To na pewno nie z jesieni.
Czyli Radek przyjechał Tylko z kim?
To już nieważne, sen rozmywa wspomnienia Klucz miała tylko ona może zrobił sobie kopię. Trzeba zmienić zamki.
Nowe życie, porządki, potem gorąca kąpiel.
Chciała zmyć z siebie cały brud, przeszłość.
Wyszła w szlafroku, gdy ktoś zapukał do drzwi, potem do okna.
Kto tam?!
Wszystko w porządku?
Tak Zdziwiona odpowiedziała.
Za domem stał nieznajomy mężczyzna.
Przepraszam, nie chciałem pani przestraszyć. Cały dzień widziałem, że pani coś robi, potem dym z komina bałem się, czy się nic nie stało.
Wszystko dobrze, dziękuję.
To pani rodzina Radka? Był tu niedawno z żoną Pani jest siostrą?
Nie, jestem prawie byłą żoną.
A dom jest pani?
Tak, mój.
Jestem tymczasowym sąsiadem, los tak chciał. Też jestem w separacji. Jutro już formalnie wolny. Jeśli czegoś pani potrzeba jestem Irek.
Jagna. Czy pan może wymienić zamek?
Jasne. Proszę dać znać.
Jak najszybciej. Jutro kupię.
Ja pojadę do miasta, kupię odpowiedni.
Dziękuję.
Minęły dwa tygodnie. Jeszcze tydzień urlopu i trzeba wracać do miasta. Jagna już przywykła do ciszy i wcale nie chciała wyjeżdżać. Radek nie dzwonił, nie pisał, tylko SMS o terminie rozprawy. To chyba nawet lepiej.
Sobota. Jagna zwykle wstaje wcześnie, a tego dnia Irek zaprosił ją na spacer nad jezioro.
O nowym związku nie myślała, to tylko zwykły spacer, przy kawie i śmiechu. Wrócili na obiad i wtedy przed domem Jangi stanął samochód Radka. Dopiero co przyjechał. Otworzyły się drzwi, wyszedł Radek, potem pomógł wysiąść ciężarnej kobiecie.
Jagna i Irek podeszli do furtki. Radek próbował otworzyć drzwi, bezskutecznie.
Co tu się dzieje?
A pan to kto? W cudzy dom wchodzi?
Radek zamarł z ręką na klamce.
To nasz dom! odezwała się ciężarna.
Tak? A kto to powiedział, Radek? To mój dom, raz jeszcze proszę opuścić teren.
Radek, o co chodzi? Kim ona jest? Była?! Wyrzuć ją! jazgotała ciężarna.
Jagna i Irek wybuchli śmiechem. Radek wcisnął swoją wybrankę do auta i odjechali.
Zabawne życie go czeka.
Ale urodzi mu dziecko. Ja nie mogłam. Trzy straty. Przepraszam.
A mnie żona zostawiła, bo nie chciała dziecka
Minęły cztery lata. Przypadkowe spotkanie w markecie z byłą teściową.
Jagnę, ty to? Ledwie poznałam. Już dawno cię obserwuję Jesteś w ciąży?
Tak Jagna pogładziła duży brzuch.
U Radka źle. Synek urodził się słaby, coś nie tak po ojcu. Tamta uciekła, zostawiła dzieciaka. A ty sama sobie rodzić chcesz?
Nie sama. Mam rodzinę. Muszę iść.
Tak przepraszam cię za wszystko
Cierpliwości życzę
Była teściowa patrzyła, jak Jagna odchodzi. Szedł z nią Irek, podtrzymywał ją wpół, a z drugiej strony trzymała ją mała dziewczynka, uderzająco podobna do matki
Polub, napisz, co myślisz.







