Wydarzenie sprzed wielu lat, które wciąż żywo tkwi w mojej pamięci: w dzień urodzin Alicji przyszła do przedszkola w zupełnie nowej sukience, lecz już po kilku minutach rozległ się przeszywający krzyk, przerywając spokojną atmosferę.

Dzień zaczyna się od pojawienia się nowej dziewczynki w naszej grupie nazywa się Zdzisława. Jest w naszym wieku, ale wygląda zupełnie inaczej. Jej sukienka jest zbyt duża, z widocznymi łatami, a rude włosy związane są z tyłu i przytrzymane wysłużoną kokardką. W jej dużych, zielonych oczach kryje się jakaś trudna do zrozumienia smutna historia. Później dowiadujemy się, że Zdzisława pochodzi z rodziny, która zmaga się z problemami. Wychowuje ją tylko ojciec, mama jest nieobecna, a ich trudna sytuacja finansowa widać w każdym szczególe. W naszej grupie są także bliźniaczki Barbara i Jadwiga.

Barbara sprawia wrażenie zwyczajnej dziewczynki, natomiast Jadwiga jest nieustannym utrapieniem bez wstydu niszczy zabawki innych dzieci i nikt jej nie upomina. Fakt, że jej mama jest dyrektorką przedszkola, daje jej poczucie bezkarności, z którego korzysta z dużą satysfakcją. Jadwiga bardzo często dręczy Zdzisławę: kopie ją, psuje jedzenie w stołówce i ciągnie za włosy. Zdzisława znosi to w ciszy, czasem płacząc cicho i zaszywając się w rogu sali. Próbowaliśmy jej bronić, ale nasze próby zwykle kończyły się karą ze strony nauczycielki, bo Jadwiga pozostawała poza wszelkim zasięgiem. Jednak w dniu urodzin Zdzisławy stało się coś wyjątkowego przyszła do przedszkola w całkiem nowej sukience. Subtelny odcień różu podkreślał jej urodę, mieniąc się wieloma kolorami. Przy brzegu sukienki połyskiwały małe kamyczki, które błyszczały przy każdym poruszeniu, wywołując zachwyt wśród dzieci.

Bliźniaczki obserwowały sytuację z kąta sali, milcząc z niezadowoleniem. Zdzisława promieniała szczęściem, zielone oczy lśniły radością. Bawiąc się na dworze, dziewczynka unikała piaskownicy, by nie pobrudzić swojej nowej sukienki. Jednak pochłonięci zabawą, na chwilę straciliśmy ją z oczu. Nagle w powietrzu rozbrzmiał przenikliwy krzyk. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy Zdzisławę stoi w kałuży, a jej sukienka jest rozdarta. Jadwiga stoi obok i śmieje się okrutnie. Zdzisława płacze z żalu, myśląc o tym, jak bardzo ojciec się rozczaruje, widząc zniszczoną sukienkę. Jesteś tylko żebraczką, nie księżniczką! szydzi Jadwiga. Ta scena porusza mnie do głębi, widząc jak bezbronna dziewczynka ma zrujnowane swoje święto. To doświadczenie zostawia trwały ślad, sprawiając, że przez całe życie unikam krzywdzenia innych.

Oceń artykuł
Newskey24
Wydarzenie sprzed wielu lat, które wciąż żywo tkwi w mojej pamięci: w dzień urodzin Alicji przyszła do przedszkola w zupełnie nowej sukience, lecz już po kilku minutach rozległ się przeszywający krzyk, przerywając spokojną atmosferę.