Zanim wyszłam za mąż za Michała, miałam dość dobre relacje z jego rodzicami. Nie można powiedzieć, że wszystko było idealne, ale atmosfera w domu była raczej ciepła. Ponieważ Michał wtedy jeszcze z nimi mieszkał, często rozmawiałam podczas wizyt z jego mamą i tatą. Czasem dochodziło do drobnych nieporozumień na przykład dyskusji o to, który program w telewizji włączyć lecz zawsze starałam się unikać poważniejszych konfliktów, przyjmując stronę teściowej. Wszystko układało się nieźle do dnia naszego ślubu.
Po weselu wróciliśmy do domu rodziców Michała, gdzie dosłownie zasypano mnie jedzeniem, nalegając, żebym jadła więcej i była zdrowsza. Początkowo brałam to za żart, lecz z czasem te komentarze zaczęły być coraz bardziej natarczywe i wnikliwe. Po miesiącu teściowa rzuciła uwagę, że przytyłam, choć wcale nie przybrałam na wadze. Kilka tygodni później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Oczywiście byłam szczęśliwa. Podzieliłam się nowiną z Michałem, lecz poprosiłam, by jeszcze nie mówił o tym moim rodzicom chciałam im samodzielnie zrobić niespodziankę. W tym samym czasie przeprowadziliśmy się do naszego nowego mieszkania w Warszawie.
Jak ciąża postępowała, rodzina Michała zaczęła odwiedzać nas coraz częściej, zadawała pytania o moje samopoczucie i zdrowie. Podejrzewałam Michała, że zdradził nasz sekret, ale przekonywał mnie, że bliscy po prostu troszczą się o synową, a w tym nie ma nic dziwnego. Kiedy jednak w końcu wszystko wyszło na jaw, moje życie zmieniło się całkowicie.
Teść naciskał na mnie, żebym jadła jeszcze więcej, a także żeby rzuciła pracę jego zdaniem powinnam oszczędzać siły dla dziecka. Z kolei teściowa bez przerwy dotykała mojego brzucha, twierdząc, że z dnia na dzień rośnie. Zaczęli pojawiać się w naszym mieszkaniu nawet kilka razy dziennie, zasypując mnie pytaniami o samopoczucie. Z czasem zrozumiałam, że już nie widzą we mnie człowieka stałam się dla nich wyłącznie naczyniem dla ich przyszłego wnuka. Nie interesowały ich moje własne potrzeby ani pragnienia. Szybko dostrzegłam, że próbowali uczynić mnie pulchną już od naszego pierwszego spotkania.
Opowiedziałam Michałowi o swojej bolesnej obserwacji, niestety on nie podzielał moich uczuć. Bagatelizował moje lęki, uznając je za niepotrzebne i przesadzone. Gdy uświadomiłam sobie, że nie mam żadnego wsparcia, postanowiłam działać na własną rękę. Tej samej nocy spakowałam nasze rzeczy, poprosiłam Michała, by zmienił zamki w drzwiach na wszelki wypadek, i zabukowałam wakacje bilet kupiłam oczywiście za złote. Następnego dnia wyjechaliśmy, łudząc się, że ta ucieczka pozwoli mi odzyskać choć odrobinę spokoju i jasności.




