Moja synowa zaczęła pokazywać swoje prawdziwe oblicze jeszcze przed ślubem, kiedy postanowiła kupić mieszkanie tylko dla siebie.
Mój syn, Wojciech, mimo że nie zarabiał dużo pieniędzy, był w stanie pomóc żonie w spłacaniu mieszkania, ale Renata odmówiła. – Nie, to moje mieszkanie i nie chcę, żebyś miał w nim jakiś wkład – krzyczała do niego.
Byłem zaskoczony. Synowa miała okropny charakter, no bo, jak można nie chcieć pomocy od własnego męża? Nawet podczas urlopu macierzyńskiego, kiedy nie pracowała, nie wzięła od Wojtka ani grosza na życie, a jej rodzice płacili czynsz.
– Synku, nie rozumiem was, co to za rodzina? Jak wy żyjecie, skoro każde z was odpowiada tylko za siebie. Czy Renata myśli, że byłbyś z nią tylko ze względu na mieszkanie? Rodzina to jedność, żyjcie, jak przystało na małżeństwo. Bądźcie w tym razem – próbowałem przemówić Wojtkowi do rozsądku.
Nie słuchał mnie, kiedy tłumaczyłem, że nie na tym polega związek.
Syn bronił jej, mówiąc, że jej starsza siostra też tak żyje ze swoim mężem i im się układa, bo nie mają powodów do kłótni. Renata chce żyć tak samo.
Moja synowa była arogancka. Sama nie dawała od siebie nic w małżeństwie, ale była zadowolona, gdy mój syn naprawiał różne rzeczy w domu lub robił duże zakupy. Twierdziła, że on to wszystko robi dla dziecka, nie dla niej, więc nie musi mu się odwdzięczać. Żyli w ten sposób przez długie lata. Podziwiałem syna, że to wszystko znosił.
Byłem już na emeryturze, myślałem o tym, jak sobie poradzę sam na starość. Chciałem zaproponować synowi i synowej, żeby sprzedali mieszkanie i wprowadzili się do mnie, dom był spory, wygodny, mieszkałoby nam się dobrze na wsi, wnuczek mógłby spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu.
Renata oczywiście kręciła nosem. Odmówiła, nie chciała się wyprowadzać ze swojego mieszkania, a przede wszystkim nie chciała ze mną zamieszkać. Czemu? Nie wytrzymałaby myśli, że nie ma swojego mieszkania na własność, o to jej tylko chodziło.
Próbowałem ją przekonać, że będzie im tu wygodnie, że w każdej chwili mogę zająć się dzieckiem, ugotować, a oni będą mieli czas dla siebie. Mówiłem nawet, że już długo nie pożyję i za jakiś czas ten dom będzie jej. Nie chciała słuchać, powiedziała, że nie mam prawa głosu.
Mój syn był zaślepiony, zapatrzony w swoją żonę, ale gdy usłyszał, jak ona mnie traktuje, w końcu był w stanie tupnąć nogą. Po tym, jak się pokłócili, Wojtek zamieszkał ze mną. To wszystko, co tam się działo, było takie nieludzkie! I wiesz, co się stało? Renata złożyła pozew o rozwód! Zniszczyła rodzinę przez swoją dumę!
Za to mój syn ma szansę ułożyć sobie na nowo życie.







