Zmaganie się z wyzwaniami stawianymi przez siostrę i jej źle wychowane dzieci, jednocześnie zastanawianie się nad własnymi wartościami i pragnieniami dotyczącymi spokojnego domu

Kiedy młodsza córka Marioli rzuciła truskawkowym cukierkiem prosto na moje nowe, drogie zasłony, prawie zalałam się łzami i natychmiast skomentowałam zarówno matkę, jak i dziecko. W końcu Julia ma już dwa lata, powinna znać podstawy. Siostra mojego męża bardzo się na mnie obraziła, a kiedy zakładała buty powiedziała, że z takim podejściem do dzieci Bóg nigdy nie da nam naszych własnych.

Przez ponad dwa lata mieszkaliśmy z mężem w wynajętym mieszkaniu. Nie chcieliśmy nawet zostać rodzicami, dopóki nie staniemy na nogi i nie zamieszkamy pod własnym dachem. Tuż przed 24 lutym kupiliśmy własne mieszkanie. Zawsze marzyłam o pięknym wnętrzu, w którym nad wszystkim będzie pracował projektant i wszystko będzie dostosowane do naszych potrzeb.

Dokładnie tak się stało. Znalazłam bardzo miłą i inteligentną dziewczynę, która spełniała wszystkie zachcianki moje i mojego męża. W rezultacie nasze trzypokojowe mieszkanie wyglądało jak z bajki. Białe ściany, niesamowicie szykowny wystrój, drzwi, meble, zasłony, wszystko tak jak sobie wymarzyliśmy. Trzy miesiące temu wprowadziliśmy się z mężem.

Jedyną rzeczą, która mnie w tej chwili martwi, jest siostra mojego męża, która niestety mieszka na sąsiedniej ulicy. Mariola i jej mąż mają dwoje dzieci. Chłopiec ma pięć lat, a dziewczynka właśnie skończyła dwa. Mariolka nigdzie nie pracuje. Pomyślała więc, że będziemy bardzo zadowoleni, kiedy ona i jej dwoje dzieci przyjdą do naszego mieszkania.

Nie mam nic przeciwko dzieciom i ogólnie bardzo je kocham ale w tym przypadku dzieci są bardzo źle wychowane. Najstarszy syn potrafi skakać po parkiecie lub kanapie jak na trampolinie. Potem żąda zjedzenia ciasteczek w naszym łóżku z moim mężem. Natychmiast zaprotestowałam, mówiąc siostrze, że powinniśmy jeść przy stole. Mariola tylko się uśmiechnęła, pewnie myśląc, że sobie z niej żartuję. Następnie umyłam truskawki i wiśnie i zaprosiłam wszystkich do stołu.

Młodsza Julia usiadła, oderwała listek z truskawki i rzuciła go gdziekolwiek. Wzięłam talerz i podsunęłam go jej pod rękę, a wszystkim położyłam serwetki, ale Julcia patrzyła na mnie, jakbym wymagała zbyt wiele. A kiedy wzięła następną truskawkę, postąpiła jeszcze gorzej z liściem, rzucając go prosto na moje białe zasłony.

Zwróciłam na to uwagę zarówno Marioli, jak i Julii, ale siostra mojego męża poczuła się bardzo urażona. W pewnym momencie, kiedy była już bardzo zdenerwowana, powiedziała mi, że Bóg nigdy nie da Piotrowi i mnie dzieci, bo nie jestem dobra dla obcych.

Po pierwsze, nie staraliśmy się jeszcze o dzieci. A po drugie, jakim prawem Mariola tak mi życzy? Nie jestem osobą przyzwyczajoną do życia w bałaganie. Wszystko tutaj jest nowe, nie wspominając o tym, że bardzo drogie. Nie pozwolę nikomu zniszczyć tego, na co tak ciężko pracowaliśmy nawet jeśli jest to dwuletnie dziecko. W tym wieku już powinno wiedzieć, co jest, a co nie jest dozwolone.

Jak wychowujesz swoje dzieci? Czy pozwalasz im na wszystko, czy masz jakieś ograniczenia? Może ja taka nie jestem. Zastanawiałam się już nad tym pytaniem…

Historia toczy się dalej, gdy narratorka zmaga się z wyzwaniami stawianymi przez jej siostrę i jej źle wychowane dzieci, jednocześnie zastanawiając się nad własnymi wartościami i pragnieniami dotyczącymi spokojnego domu.

Oceń artykuł
Newskey24
Zmaganie się z wyzwaniami stawianymi przez siostrę i jej źle wychowane dzieci, jednocześnie zastanawianie się nad własnymi wartościami i pragnieniami dotyczącymi spokojnego domu