Mój mąż Wojtek i ja mieszkaliśmy razem od prawie dziesięciu lat. W zeszłym roku nasz syn Kacper poszedł do pierwszej klasy. Żyłam w dobrobycie i miłości, ale głupio zniszczyłam naszą rodzinę. Wyszłam za mąż z miłości, ale po urodzeniu dziecka życie rodzinne zaczęło być trudne, małżonek w pracy, ja z synem, pogrążona w obowiązkach domowych. Czułam, że już nie jestem atrakcyjną kobietą.
Powoli moje uczucia do Wojtka ostygły. Wciąż powtarzał, że mnie kochał, ale ja tego nie czułam. Jakiś czas później poznałam w internecie miłego młodego mężczyznę, który był zupełnym przeciwieństwem mojego męża. Był uważny, wytrwały i męski. Zaczęliśmy sekretny romans. Na początku rozmawialiśmy przez telefon, potem spotykaliśmy się w hotelach, żeby pobyć sam na sam.
Wkrótce zakochałam się w Pawle, to był mężczyzna moich marzeń i postanowiłam wyznać Wojtkowi swoją niewierność. O dziwo, przyznał, że od dawna podejrzewał, że coś było nie tak i poprosił mnie, abym została. Był gotów mi wybaczyć, ale nie chciałam z nim być. Miałam przed sobą wspaniałą przyszłość ze Pawłem. Dopiero po wyjeździe dowiedziałam się, że nie miał ani pieniędzy, ani mieszkania, więc musieliśmy mieszkać w wynajętym pokoju. Kiedy mój były mąż powiedział, że zabiera mojego syna, nie sprzeciwiłam się.
Nie mogłam mieszkać z dzieckiem w małym pokoju, prawda? Nowy chłopak karmił mnie obietnicami, mówiąc, że wkrótce staniemy na nogi, wynajmiemy mieszkanie i będziemy mogli zabrać mojego syna. Czas mijał, ale nic się nie zmieniało. W tym czasie Wojtek i jego rodzina nastawili Kacpra przeciwko mnie, mówiąc, że zostawiłam go dla innego wujka.
Próbowałam mu wytłumaczyć, że czasami dorośli tak robili, ale moja była teściowa miała na niego zły wpływ. Nie mogłam nawet zabrać chłopca do siebie. Nic mi nie pozostało, mój syn dorośnie i będzie mnie obwiniał. Mój kochanek okazał się bezwartościowy i nie wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji. Myślałam o tym, czy nie prosić męża o wybaczenie. Może pozwoliłby mi wrócić?







