Trzeba żyć dalej. Uciekł i już. Gdyby chociaż był porządny, ale taki nieodpowiedzialny, to co za strata? Nasze dziecko wychowamy sami, nie martw się!
Mnie wychowali mama i dziadek. Babcię pamiętam słabo, miałem pięć lat, kiedy umarła. W głowie zostały mi tylko zapachy jej drożdżówek
Ojca nie widziałem nigdy w życiu. Odszedł jeszcze zanim się urodziłem. Mama, Jadwiga, przyjechała do wsi razem z nim.
Poznał wtedy moich dziadków, wszystko szło do ślubu, ale nagle mój przyszły ojciec uciekł jak tchórz
Nikt go nawet nie szukał. Mama bardzo płakała była już w ciąży
Płaczem życia nie zmienisz! stwierdziła babcia. Trzeba żyć. Uciekł, to niech żałuje! Porządny by wytrwał, a taki co nie warto. Sami zadbamy o dziecko, nie przejmuj się!
Nigdy niczego mi nie brakowało w dzieciństwie, ale nie byłem rozpuszczony. Dobrze się uczyłem.
Dziadek trzymał mnie krótko, ale sprawiedliwie. Dał mi do zrozumienia, że trzeba szanować starszych i doceniać, co się ma. Wszystkiego mnie nauczył cokolwiek bym się nie podjął, dawałem radę.
Przed trzydziestką byłem kawalerem-marzeniem przystojny, dobra praca, wysokie zarobki, trzypokojowe mieszkanie w Warszawie Wszystko ułożone!
Dziewczyn nie brakowało, ale nie spieszyłem się. Poza tym byłem ciągle zajęty. Weekendy zawsze spędzałem u mamy na wsi. Dziadek już nie żył, a mama, coraz częściej słabła.
Choć jeszcze zajmowała się domem, przychodziło jej to coraz trudniej.
Namawiałem ją, żeby przeniosła się do mnie do Warszawy, ale się upierała.
Po co miałabym tam jechać? wzdychała mama. Od ciebie wnuków na pewno się nie doczekam! Lepiej tu sobie spokojnie poczekam…
Przynajmniej lato u mnie spędź. Potem do sanatorium, a później znowu do mnie. Musisz odpoczywać! Nabierzesz sił, a jeśli zechcesz możesz wracać do siebie. Albo może ja wrócę z tobą na wieś.
Przecież masz pracę! załamywała ręce Jadwiga. Co ty byś tu robił na wsi?
Na wsi też ludzie pracują odparłem.
Wtedy spotykałem się już z dwiema dziewczynami. Nawet nie wiedziałem, którą wybrać.
Pierwsza była cicha i gospodarna, dziewczyna z małej podlaskiej wioski Bogusia.
Druga Magdalena, piękna, rzucająca się w oczy warszawianka. Wyglądała, jakby nic nie potrafiła w domu zrobić, a jednak jej śmiech budził sympatię
Do siebie żadnej nie zapraszałem. Spotykaliśmy się w kawiarni albo parku. Ale wiedziałem, że czas podjąć decyzję, z kim chcę iść przez życie, choć nie mogłem się na to zdobyć.
Postanowiłem poznać je z mamą. Mama właśnie wróciła z sanatorium, wypoczęta.
Pierwsza odwiedziła nas Bogusia. Łatwo ją było przekonać, bo wierzyła, że spełniają się jej marzenia. Kawaler jak z obrazka! Skoro przedstawia mamie, to pewnie o zaręczynach myśli!
Ależ ładnie tu masz, Pawełku, i tak przestronnie, powiedziała, rozglądając się po mieszkaniu.
Tak, przestronnie. Mamie też tu dobrze, choć trochę choruje.
A ona tu z tobą mieszka? Myślałam, że tylko w odwiedziny przyjechała. Choruje?
Tak.
Powiem ci od razu, że nie zamierzam jej pielęgnować
Nawet cię o to nie prosiłem! zdziwiłem się.
Ale wiesz Lepiej byśmy mieszkali osobno. Mówiłeś, że mama mieszka na wsi, w swoim domu. Tam lepiej jej będzie. Nam bez niej też.
Mama zawsze będzie przy mnie, to się nie zmieni.
Proszę bardzo! Z takim podejściem, to lepiej sobie poszukaj innej! obruszyła się Bogusia i wyszła, nawet herbaty nie dopiła
No i po sprawie pomyślałem. Ta uciekła szybko, a Magda pewnie ucieknie jeszcze szybciej i zostanę bez wybranki…
Postanowiłem od razu powiedzieć Magdzie o mamie.
Niezależnie od wszystkiego mama będzie ze mną, oświadczyłem.
Dlaczego mi to mówisz? Rozumiem, że mama jest z tobą ale
Jeśli będziemy razem mieszkać jak się na to zapatrujesz?
Dla mnie w porządku! Robisz mi właśnie propozycję?
Uśmiechnąłem się.
Może Poznaj moją mamę.
Boję się! A jeśli się jej nie spodobam? Tak od razu, teraz?
Spodobasz się. Czego się boisz?
Sama nie wiem Ale się boję!
Polubiły się z mamą od pierwszego spojrzenia, natychmiast znalazły wspólny język. Nawet często razem wychodziły na spacer pod blok, czekając na mnie po pracy. Potem pojechaliśmy we trójkę na wieś. O dziwo, Magdzie bardzo się tam spodobało. Mama zdecydowała, że na razie zostaje na wsi.
Już się dobrze czuję, stwierdziła.
Po pół roku mieliśmy ślub.
No, to teraz wnuków się doczekam! cieszyła się mama.
I doczekała się. Najpierw wnuczki, później wnuka.
Z Magdą mieszkaliśmy w Warszawie z dziećmi. Rosły szybko, lada moment miały iść na studia. Ostatnio mama znowu przeniosła się do nas. Na wieś jeździliśmy razem na wakacje. Jadwiga nie mogła rozstać się ze swoim domkiem.
Magda, wybacz mi, że tak znienacka. Tęsknię za swoim domem, chciałabym wrócić na wieś, może pojedziemy? spytała kiedyś Magdę.
Oczywiście, tylko poczekajmy na Pawła z pracy. Zaraz będzie.
Dobrze, ale jedźmy od razu. Bardzo mi zależy
Na wsi było cicho, jak zwykle. Z roku na rok ludzi coraz mniej
No i koniec, wróciłam na zawsze do domu powiedziała nagle mama. Sprzedajcie ten dom, dużo nie dostaniecie, ale jakoś trudno Szkoda, bo się rozpadnie
Co ty mówisz, mamo?! zdziwiłem się. Przecież zaraz pakujemy się i wracamy!
Tak, tak przytaknęła Magda. Nie gadaj takich rzeczy!
Dobrze, już dobrze machnęła ręką mama. Wstawcie tylko czajnik, napiję się herbaty
Po herbacie poszła do swojego pokoju, żeby się trochę położyć
Siedzieliśmy z Magdą jeszcze chwilę w kuchni.
Mamo, czas się zbierać! zawołałem po pewnym czasie.
Cisza.
Wszedłem do pokoju i zamarłem. Mama już nie żyła
Pochowaliśmy mamę na wiejskim cmentarzu.
Jakby przeczuwała Ostatni raz tu przyjechała płakała Magda. Bardzo ją pokochałam, jak własną
Wiem. Widziałem to dawno. I co z domem?
Szkoda sprzedawać
Wiem. Niech stoi. To kawałek przeszłości.
Tak postanowiliśmy Niech zostanie dom rodzinny. Jeszcze nasze dzieci będą tu przyjeżdżać, a może i wnuki
Jeśli chcecie więcej takich historii, dodajcie swoją opinię i polubcie!




