Żyłam w konkubinacie ze starszym o 15 lat mężczyzną i mam nauczkę na całe życie

Mam 30 lat, 2-letnią córkę i tak się złożyło, że rozstałam się z moim konkubentem, kiedy nasza córka miała 3 miesiące. Mężczyzna był starszy ode mnie o 15 lat.

Spotykaliśmy się przez 4 lata, ale nie mogliśmy wziąć ślubu, odkładaliśmy to na później. Nagle jakiś czas później dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka i powiedziałam mu o tym. Mężczyzna ucieszył się i zaczęliśmy przygotowywać się do życia rodzinnego.

Mieliśmy małe wesele. Nie podpisywaliśmy aktu małżeństwa, ale Seweryn obiecał, że na pewno niedługo to załatwimy. Czas mijał, mój brzuch zaczął rosnąć, a mężczyzna zaczął nieco się zmieniać. Stał się rozdrażniony, ponieważ wydawał dużo na artykuły spożywcze, media i inne opłaty.

Zaczął nazywać mnie staromodną i grubą. Zawsze spotykałam go po pracy ze stołem zastawionym pysznym obiadem, a rano towarzyszyłam mu w pracy, mimo że byłam w ciąży. Przemeblowałam dom, ale jemu się to nie podobało, krzyczał na mnie, więc postanowiłam uporządkować jego ubrania, odłożyć stare rzeczy i za to również mi się oberwało.

Nieważne, co robiłam, jemu się to nie podobało, zawsze był zły. Cały czas chciałam z nim rozmawiać o tym, dlaczego się zmienił, dlaczego nie podoba mu się to, co robiłam. Sam robił skandal, a potem szedł do kolegów na nocowanie. Pomyślałam, że może nie był przyzwyczajony do tego, że mieszkała z nim inna osoba, bo przez długi czas żył sam, a potem pojawiłam się ja.

Naprawdę nie mogłam się doczekać dziecka i miałam nadzieję, że staniemy się prawdziwą rodziną. Po urodzeniu córeczki długo nie mogłam dojść do siebie. Seweryn wydawał się być jeszcze bardziej zirytowany, niż wcześniej. Potrafił wyjechać na 2 dni, bo dziecko nie dawało mu spać. Rozpłakałam się, gdy to powiedział, nie tak to sobie wszystko wyobrażałam. Próbowałam mu dać do zrozumienia, że to też jego dziecko.

Relacje się pogorszyły, zaczął wracać do domu pod wpływem alkoholu. Nieco się obawiałam o siebie i o dziecko, bo niewiadomo, co mogło mu przyjść dogłowy, kiedy był pijany. Kilka dni później pokłóciliśmy się tak bardzo, że wyrzucił nas z domu. Nie miałam żadnego wyboru, zabrałam 3-miesięczne dziecko i pojechałam do rodziców.

Postanowiłam do niego nie dzwonić, niech będzie sam ze swoimi myślami. Minął miesiąc, nie zadzwonił, nie zapytał co u nas. Sama po tym czasie próbowałam się z nim skontaktować. Po jego głosie mogłam poznać, że dobrze sobie radzi, co mnie uraziło. Myślałam, że skoro był starszy ode mnie, miał nieco więcej oleju w głowie. Cały czas próbowaliśmy się dogadać, ale zawsze zaczynaliśmy się kłócić. Mówił, że jest zmęczony tym wszystkim.

Minęły 2 lata odkąd zamieszkałam z rodzicami i wciąż czekałam, aż się opamięta i sprowadzi nas z powrotem. Pewnego dnia spotkałam sąsiadkę i powiedziała, że Seweryn się ożenił. Okazało się, że mieszkała z nim kobieta z dwójką dzieci. Poszłam do niego, zabierając córkę i udawałam, że nie wiem, co się stało. Kiedy weszłam do domu, zobaczyłam dzieci i kobietę, która miała na sobie moje ubrania, a nawet moje kapcie.

Spała na moim łóżku. Wszystko, co należało do mnie, było teraz jej własnością. Czułam się tak źle, że nie mogłam się uspokoić. Po prostu nie rozumiałam, dlaczego jego własne dziecko go irytowało, a nie miał problemu, by zaakceptować inną kobietę z dwójką potomstwa? I dlaczego oddał moje rzeczy? Byłam zniesmaczona tym wszystkim.

Oceń artykuł
Newskey24
Żyłam w konkubinacie ze starszym o 15 lat mężczyzną i mam nauczkę na całe życie