Dziennik, 24 listopada Jaki przeterminowany rachunek? Musi być pomyłka, nie mamy żadnego kredytu Tak

Marto, pamiętasz, że w niedzielę idziemy do mojej mamy na urodziny? zapytał mąż przy śniadaniu.

Wieczór w restauracji Przystań był niemal doskonały. Kryształowe kieliszki połyskiwały w złotawym świetle lamp.

Ona wyrzuciła staruszka z restauracji, nie mając pojęcia, że dziesięć minut później na zawsze odmieni

Looking back now from the distance of many years, the memory of those turbulent days in a Kraków apartment

Kłótnia Agnieszko, wybaczam ci! Nasza kłótnia była zupełnie niepotrzebna. Przestań się dąsać!

To przecież mama Jaki niedopłacony rachunek? Nie, musi być jakieś nieporozumienie, my nie mamy żadnych

To przecież mama Jaki zaległy przelew? Chyba się Państwo pomylili, nie mamy żadnych kredytów…

-Celinka, idę sobie. zachrypiał, obcym, wypłowiałym głosem powiedział Wiktor, jakby przez mgłę. -Do garażu, czy co?









