Było to około godziny dwudziestej drugiej. Dzieci położyły się już do łóżek, a ja w kuchni szykowałam mleko dla najmłodszego i marzyłam o gorącej kąpieli w wannie. Nagle zadzwonił domofon. Dzięki temu, że nasze okna wychodzą na podwórko, z balkonu widać, kto nadchodzi. Zastanawiałam się, kto to może być, że postanowił wpaść do nas tak późno, wiedząc, że mamy małe dzieci. Pomyślałam, że może sąsiedzi zapomnieli zapomnieli kluczy, ale przed klatką zobaczyłam kilku młodych chłopaków, którzy chcieli wejść do środka, aby się ogrzać, więc zdecydowałam, że nie otworzę drzwi, bo jak raz to zrobię, to ciągle będą do mnie wydzwaniać. Byłam zła, bo dzwonkiem obudzili dzieci, ale bałam się krzyknąć przez okno, aby sobie poszli, bo byłam w mieszkaniu sama z dziećmi.
Zaczęłam kłaść syna do łóżka. Wyłączyłam światła w całym mieszkaniu. W domu panowała cisza. Moje dziecko zaczęło spokojnie drzemać. Najciszej jak potrafiłam wyszłam z pokoju i zaczęłam iść w kierunku łazienki i upragnionej kąpieli. W tym momencie ponownie zadzwonił dzwonek domofonu. Mąż już wrócił do domu po pracy więc poszedł odebrać. Dzieci natychmiast podskoczyły i wyszły na spotkanie nocnym gościom. Krzyknęłam do męża, żeby nie otwierał drzwi, bo to młodzież, która będzie pół nocy wysiadywać i krzyczeć na klatce.
Jednak mój mąż podniósł słuchawkę domofonu. Najpierw wyraził swoje niezadowolenie z nocnej wizyty, ale potem wpuścił gościa do środka. Nocnym nieznajomym był człowiek, od którego kupiliśmy mieszkanie prawie dwa lata wcześniej. Kupiliśmy umeblowane mieszkanie, mimo że wszystkie meble nie były najnowsze, były w idealnym stanie. Od poprzedniego właściciela dostaliśmy meble do salonu, łóżko, szafki kuchenne, kilka dywanów, dwa fotele, kanapę i stół z krzesłami. Mimo, że meble nie były zniszczone już nie były modne, więc oddaliśmy wszystko znajomym i rodzinie. Chciałam zrobić remont i urządzić wnętrze nowocześnie.
Ogromnie się zdziwiłam, gdy były właściciel przyszedł do nas z prośbą o oddanie mu konkretnego mebla, który podczas sprzedaży rzekomo znajdował się w mieszkaniu. Mężczyzna nawet nie przeprosił, że przyszedł tak późno.
– Dobry wieczór, przyszedłem poprosić, czy może mi Pan oddać fotel bujany, który stał w salonie.
– Było tu dużo mebli, ale nie było fotela – odparł mąż.
– Musi być! Fotel stał w salonie, obok drzwi balkonowych.
– Oddaliśmy wszystkie meble, które były w mieszkaniu i niczego nie zatrzymaliśmy, ale żadnego fotela sobie nie przypominam – powiedział mąż.
– Jak to nie było, przecież wiem, że był. Mógłby pan zadzwonić i popytać o fotel? – zapytał mężczyzna.
– Dobrze podzwonię i popytam, ale proszę nie robić sobie nadziei.
– Kiedy sprzedawałem mieszkanie, wziąłem kilka cennych rzeczy, resztę zostawiłem. Zapomniałem o fotelu, a jest dla mnie bardzo ważny! – denerwował się nocny gość.
– Mąż przecież mówi, że nie było fotela! Po dwóch latach sobie pan przypomniał?- Zaczęłam się złościć.
Kiedy mężczyzna odszedł, zapytałam małżonka, czy pamięta to krzesło, bo ja chyba go nie widziałam. Małżonek również nie wiedział, o jaki fotel chodzi. Mieszkanie kupiliśmy pod koniec lata w 2010 roku, i gdybym przypuszczała, że rok później zdecydujemy się na zakup domku letniskowego, nigdy nie oddałabym mebli, idealnie pasowałyby do naszego domku.
Dowiedziałam się, że mężczyzna jest samotny. Jego syn mieszkał kilkaset kilometrów dalej, żona nie żyła od dziesięciu lat, a trzy lata temu zmarła jego teściowa, z którą był bardzo związany, była dla niego lepsza jak matka. Myślę, że mężczyzna chciał odwiedzić stare mieszkanie i powspominać, ale znalazł sobie dość dziwny powód, na dodatek w środku nocy.







