Regina została wdową w bardzo młodym wieku. Mąż kobiety zginął tragicznie w wypadku samochodowym i osierocił swoje dwie córki. Regina była nad wyraz silną kobietą, nigdy nie skarżyła się na los samotnej matki. Córki dorastały, świetnie się uczyły i zdobyły przyzwoite wykształcenie. Regina robiła co w jej mocy, aby córkom niczego nie brakowało i żeby opłacić edukację swoich dzieci, pracowała na dwa etaty.
Pewnego dnia starsza córka, wówczas dwudziestoletnia Kamila przyprowadziła do domu swojego chłopaka, i oznajmiła matce, że się kochają i chcieliby się pobrać. Był tylko jeden problem, młodzi nie mieli pomysłu gdzie zamieszkają po ślubie. Regina była łagodną i ugodową kobietą, ponadto kochała swoje córki nad życie. Zaproponowała Kamili, żeby chłopak zamieszkał z nimi i tak się stało. Niecały rok później, młode małżeństwo doczekało się pierwszego syna, więc mama postanowiła oddać im swój pokój, a sama zaczęła sypiać wraz z młodszą córką w jej pokoju.
Regina rozumiała, że młodzi ludzie nie mają łatwo w życiu, mieszkania kosztowały fortunę, a wynajem też nie był tani, ale sądziła, że zięć i córka powoli będą chcieli zamieszkać osobno, może wziąć jakiś kredyt i wyprowadzić się z ciasnego mieszkania matki. Mijały miesiące a małżeństwo nawet nie wspominało o swoich planach na przyszłość, widać było, że dobrze im się mieszkało na garnuszku matki. Mieli ciepły kąt, zawsze pełną lodówkę i ugotowany obiad, oraz pomoc w opiece nad dzieckiem.
Wraz z mijającym czasem wśród członków rodziny zaczęły narastać konflikty. Regina robiła co w swojej mocy, pomagała swoim córkom i zięciowi , a nie usłyszała ani raz nawet słowa „dziękuję”. Młodsza córka zaczęła się buntować, uważała, że sprzątanie toalety i kuchni po szwagrze i siostrze jest niesprawiedliwe. Kamila natomiast krzyczała, że nie może robić wszystkiego opiekując się cały dzień małym dzieckiem. Zięć chciał się odciąć od kłótni, a także obowiązków domowych, ponieważ twierdził że zmywanie naczyń oraz wynoszenie śmieci to nie zajęcie dla mężczyzny.
Atmosfera w mieszkaniu stała się tak ciężka, że zmęczona matka nie miała ochoty do niego wracać. Regina w końcu postanowiła porozmawiać ze starszą córką i zasugerowała, że powinni zacząć żyć po swojemu we własnym mieszkaniu, w odpowiedzi usłyszała, że młodzi ludzie byli w banku, ale nikt nie udzieli im kredytu hipotecznego, z powodu zbyt małych zarobków.
Młodsza córka nadwyrężyła cierpliwość matki, przyprowadzając do domu swojego chłopaka, mówiąc, że jest z innego miasta i nie ma gdzie zamieszkać. Chciała aby mężczyzna również wprowadził się do mieszkania matki.
– Zuzka jak Ty sobie to wyobrażasz, już jest nam ciasto w mieszkaniu. Gdzie niby ma zamieszkać Twój chłopak, w kuchni? – zapytała doprowadzona do granic wytrzymałości Regina.
Zuza nie spodziewając się wybuchu matki, popatrzyła na nią zaskoczona i odparła.
– No co Ty mamo, Szymon zamieszka w moim pokoju, ale Ty mogłabyś wtedy spać na materacu w kuchni, przecież i tak w niej spędzasz najwięcej czasu, prawda? – bezczelnie odrzekła Zuza.
W Reginie coś pękło i powiedziała dość! W tym momencie zdała sobie sprawę, że nikogo nie obchodzą jej uczucia i wygoda we własnym domu. Przemyślała wszystko, i zwołała rodzinną naradę. Postawiła ultimatum:
– Macie dwa tygodnie na spakowanie swoich rzeczy i znalezienie innego miejsca do życia. Jesteście młodzi, zdrowi, więc na pewno sobie poradzicie, bez mojej pomocy. Najwyższy czas się usamodzielnić – powiedziała stanowczo.
Córki początkowo nie wzięły słów Reginy poważnie, ale gdy zobaczyły, że mama nie żartuje, obraziły się i w nerwach wykrzykiwały, że nie pozwolą matce widywać się z wnukami. Reginie pękało serce z żalu, ale nie cofnęła swojej decyzji. Kochająca matka zawiodła się na swoich córkach. Oddała im wszystko co miała, pracowała na dwa etaty i kochała jak nikt na świecie, a one odpłaciły jej się groźbami i brakiem jakiejkolwiek wdzięczności. Regina została sama, ale żyje w spokoju i ma nadzieję, że jej ukochane córki przemyślą swoje zachowanie i któregoś dnia wrócą z przeprosinami.








